Oh Chong-song wypowiadając się dla japońskich i południowokoreańskich mediów, stwierdził, że żyje jako "nowa osoba z nowym nazwiskiem" w Korei Południowej. Dodał, że jedną z pierwszych rzeczy jakie pamięta po przebudzeniu się po operacji ratującej mu życie w południowokoreańskim szpitalu była "flaga Korei Południowej".
Podczas ucieczki 24-letni wówczas mężczyzna został trafiony pięciokrotnie przez strzelających do niego kolegów z północnokoreańskiej armii. Żołnierze Korei Południowej zdołali jednak odciągnąć go w bezpieczne miejsce i przetransportować do szpitala, do którego trafił po 25 minutach.
Południowokoreański lekarz, który operował uciekiniera z Korei Północnej nazwał go "stłuczonym słoikiem". - Nie nastarczaliśmy z przetaczaniem mu krwi - mówił.
Teraz uciekinier przyznał, że strzelali do niego koledzy z armii, ale - jak dodał - rozumie dlaczego to robili.
- Gdyby nie strzelali, zostaliby surowo ukarani. Gdybym był w ich sytuacji, też bym do siebie strzelał - dodał.
Mężczyzna tłumaczył, że uciekł z powodu "kłopotów" ze swoimi towarzyszami broni. Nie rozwinął jednak tej myśli.
Oh urodził się w stosunkowo dobrze sytuowanej rodzinie wojskowej. W armii Korei Północnej służył od 2010 roku. Dosłużył się stopnia oficera średniego szczebla i pracował jako kierowca wysokiej rangi oficera stacjonującego w pobliżu strefy zdemilitaryzowanej między Koreami (DMZ).
Mężczyzna stwierdził jednak, że - mimo jego statusu - głód był ważną częścią jego życia w Korei Północnej. - Jeśli nie ma się pieniędzy lub władzy, umiera się w rowie - mówił o sytuacji w państwie Kim Dzong Una.
Oh szczerze przyznał, że gdy przed wstąpieniem do armii pracował jako policjant, brał łapówki, a nawet je wymuszał, by zapewnić sobie środki na życie.
Lekarze operujący uciekiniera z Północy stwierdzili obecność pasożytów w jego ciele. Według Oh w Korei Północnej "większość osób" jest nosicielami pasożytów, choć nie dotyczy to ludzi niedożywionych. Jak dodał on miał pasożyty, ponieważ był stosunkowo dobrze odżywiony. Jak tłumaczył Oh w wojsku nie myje się naczyń, z których jedzą żołnierze, a w kraju używa się ludzkich odchodów jako nawozu.
Mówiąc o stosunku Koreańczyków z Północy do władz, Oh stwierdził, że większość młodych jest "pogrążonych w apatii" z powodu braku żywności i innych dóbr. Dodał, że młodzi Koreańczycy nie czują się lojalni wobec Kima, który nie jest w stanie wykarmić narodu - ale jego rządy gwarantuje dziedziczna władza w Korei Północnej.