Raś i Zalewski zostali w piątek decyzją zarządu Platformy Obywatelskiej wykluczeni z szeregów Platformy Obywatelskiej. Wcześniej obaj posłowie krytycznie oceniali kierowanie Platformą przez Borysa Budkę.

- Jeśli chodzi o kwestie formalne dalej się nic nie zmieniło. Nie dotarł do nas formalny wniosek o usunięcie z partii, ani żadne uzasadnienie - mówił na krakowskim rynku Raś.

- Paweł Zalewski w rozmowie z sekretarzem (generalnym PO Marcinem) Kierwińskim usłyszał, że się uzasadnienie pisze. Najpierw podjęto decyzję, a potem pisano uzasadnienie - oburzał się poseł.

Raś podkreślił, że jedynym uzasadnieniem do decyzji, jakie on usłyszał, były słowa rzecznika PO Jana Grabca o "porządkach wiosennych". 

- I to chyba zabolało nie tylko mnie, ale te setki osób, które do nas dzwoniły. To jest przyrównanie nas do śmieci, ten język jest absolutnie językiem rynsztoku - mówił poseł.

- To jest język niedopuszczalny - dodał Raś.

Raś mówił też, że Sąd Koleżeński PO jest "jedynym ciałem statutowym, które powinno sprawę (wykluczenia posłów - red.) rozstrzygnąć".

- Zapis z którego skorzystał pan przewodniczący Budka, to jest przycisk atomowy, którego Platforma używała, gdy komuś stawiano poważne zarzuty, np. korupcyjne - zauważył poseł z Krakowa.

- Dzisiaj to jest pozbycie się nas za to, że polwiedzieliśmy parę słów, że nam się nie podoba, że PO zjeżdża do 12 proc. pod rządami przewodniczącego - mówił Raś.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

- Nie chcę skrętu w lewo PO, to jest nieskuteczne - mówił też poseł.

Z kolei Zalewski mówił o sprzeciwie wobec "prywatyzacji PO przez Borysa Budkę i sekretarza Kierwińskiego".

- Dziś ludzie odchodzą od PO. To jest fakt. Od czasu, gdy pan Borys Budka został przewodniczącym partii, ludzie odchodzą - kontynuował.

- Rządy Budki pokazały, że nie jest on w stanie zjednoczyć opozycji w Sejmie, nawet w kwestii ustawy ws. ratyfikacji Funduszu Odbudowy - mówił też poseł.

Zalewski ocenił też, że przywództwo Budki jest niedojrzałe.