Urzędnicy Ministerstwa Sprawiedliwości udostępniali wrażliwe informacje z życia co najmniej 20 sędziów. Wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak aranżował i kontrolował akcję, która miała skompromitować szefa Stowarzyszenia "Iustitia" - ujawnił Onet.

Aby zdyskredytować prof. Krystiana Markiewicza, szefa "Iustitii", wykorzystano pogłoski i plotki na temat jego życia intymnego. Dokument w sprawie sędziego przekazała wiceministrowi sprawiedliwości kobieta o imieniu Emilia w czerwcu 2018 roku. Kobieta współpracowała z wiceministrem Łukaszem Piebiakiem. Za jego zgodą anonimowo wysyłała do mediów kompromitujące materiały - ustalił Onet.

- To jest absolutnie zatrważające, że został zbudowany system w państwie, w Ministerstwie Sprawiedliwości, który zmierza do tego, żeby niszczyć konkretnych ludzi, którzy chcą walczyć o praworządność i sprawiedliwość - mówił o całej sprawie prof. Markiewicz.

Kobieta miała dać pracownikom resortu dostęp do swojego konta na Twitterze, by można było skopiować historię jej wpisów, także tych wykasowanych. Prywatnie Emilia jest związana z jednym z pracowników Krajowej Rady Sądownictwa, sędzią, który wcześniej pracował w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Dowody świadczą o tym, że kobieta była w bezpośrednim kontakcie z ministrem Piebiakiem. Za pośrednictwem komunikatorów internetowych ustalała sposoby kompromitowania sędziów w mediach społecznościowych oraz w mediach prorządowych. Plan ten zaakceptował wiceminister.

"Dziękuję bardzo. Teraz trzeba wypocząć by dalej walczyć o dobrą zmianę. O podwyżce się pomyśli" - pisał w jednej z wiadomości wiceminister Piebiak.

Inna rozmowa miała dotyczyć ataku medialnego na sędziego Piotra Gąciarka z warszawskiego oddziału „Iustitii". Materiał na jego temat pojawił się w programie "Alarm" w TVP1.

- Może wybuchnie mała afera w programie Alarm. Mam nadzieję, że nie zawiodłam - pisała kobieta.

Do sprawy odniosła się Helsińska Fundacja Praw Człowieka. "Działania te nie mieszczą się w jakikolwiek sposób w standardach państwa demokratycznego, swoim charakterem przypominając raczej kampanię oszczerstw prowadzoną przez aparat państwa przed 1989 r." - czytamy w stanowisku HFPC.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Politycy opozycji, w związku z publikacją Onetu, domagali się dymisji wiceministra Piebiaka i ministra sprawiedliwości, Zbigniewa Ziobry.

Z kolei SLD złożyło zawiadomienie do prokuratury ws. wiceministra Piebiaka.

Kilkanaście godzin po publikacji artykułu w Onecie wiceminister Łukasz Piebiak podał się do dymisji zapowiadając jednocześnie złożenie pozwu przeciw Onetowi.

Według kolejnych materiałów opublikowanych przez Onet to zaufany człowiek Piebiaka, sędzia Jakub Iwaniec z Ministerstwa Sprawiedliwości, dostarczał hejterce wrażliwych danych dotyczących sędziów i wspólnie z Emilią opracował akcję mającą na celu skompromitowanie sędziego Markiewicza.

Po opublikowaniu materiałów dotyczących Iwańca jego delegacja do Ministerstwa Sprawiedliwości została skrócona w trybie natychmiastowym. Poinformował o tym rzecznik rządu Piotr Müller w programie #RZECZoPOLITYCE.

28 sierpnia prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego cofnął delegację sędziemu Tomaszowi Szmydtowi do Krajowej Rady Sądownictwa. Szmydt to mąż Emilii (para jest w trakcie rozwodu), o której pisze Onet.

Premier Morawiecki pytany o odpowiedzialność polityczną Zbigniewa Ziobry za całą sprawę podkreślił, że minister Ziobro zareagował prawidłowo i kiedy tylko dowiedział się o działaniach wiceministra Piebiaka ten natychmiast stracił stanowisko.

W sondażu SW Research dla rp.pl zapytaliśmy ankietowanych czy słyszeli o aferze w resorcie sprawiedliwości z udziałem wiceministra Piebiaka.

Na takie pytanie odpowiedzi "Tak, mam o niej dużą wiedzę" udzieliło 36,9 proc. respondentów. Nieco więcej, 40,6 proc. ankietowanych udzieliło odpowiedzi: "Tak, słyszałam/słyszałem o sprawie, ale nie znam szczegółów". O sprawie nie słyszało 22,5 proc. respondentów.

- Brak wiedzy na ten temat częściej deklarują kobiety (24% vs 21% mężczyzn), mężczyźni znacznie częściej odpowiadali, że mają dużą wiedzę na ten temat (45% vs 29% kobiet). Wraz z wiekiem rośnie też odsetek osób, które deklarują, że dużo wiedzą na ten temat – z 23% w grupie wiekowej do 24 lat, do 43% wśród osób powyżej 50 lat. Częściej takie deklaracje składały też osoby o wykształceniu wyższym (47%), badani o dochodzie netto powyżej 5000 zł (56%) oraz ankietowani z miast od 200 do 499 tys. mieszkańców (42%) - komentuje wyniki sondażu Piotr Zimolzak z SW Research.