Antoni Macierewicz powinien zostać wymieniony podczas zapowiadanej rekonstrukcji rządu – tak wynika z ogólnopolskiego sondażu IBRIS dla „Rzeczpospolitej". Wskazało tak 43 proc. respondentów.

Odpowiedzi na pytania o wymianę ministrów oparte są na wskazaniach spontanicznych – respondenci bez pomocy ankietera wymieniali nazwiska polityków, których odwołania by sobie życzyli. To było badanie wielokrotnego wyboru, bez ograniczeń liczby wskazań.

Sondaż wykonano 23–24 września, czyli po zawieszeniu w obowiązkach rzecznika MON Bartosza Misiewicza, a także po posiedzeniu podkomisji smoleńskiej, która wbrew wcześniejszym zapowiedziom nie przyniosła przełomowych ustaleń w sprawie wyjaśnienia przyczyn katastrofy.

Drugim ministrem, który zdaniem badanych powinien pożegnać się z zajmowanym stanowiskiem, jest Zbigniew Ziobro. Dymisji ministra sprawiedliwości oczekuje 24 proc. badanych. Trzecia na niechlubnym podium jest szefowa resortu edukacji. Ustąpienia Anny Zalewskiej chce 17 proc. ankietowanych. Podobny procent badanych chce, by Konstanty Radziwiłł ustąpił ze stanowiska ministra zdrowia. Duża liczba wskazań na Radziwiłła może być pokłosiem ostatniej fali protestów w służbie zdrowia. Ostatnim ministrem w rządzie Beaty Szydło, którego dymisji oczekuje ponad 10 procent ankietowanych, jest minister rolnictwa. Ustąpienia Krzysztofa Jurgiela oczekuje 12 proc. badanych.

Ankietowani przez IBRIS, wskazując ministrów do dymisji, bardzo ulgowo potraktowali wicepremierów. Ustąpienia ministra rozwoju Mateusza Morawieckiego chce 8 proc. badanych. Podobny wynik uzyskał minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin. Dymisji ministra kultury i dziedzictwa narodowego Piotra Glińskiego chce 7 proc. ankietowanych.

Dr hab. Piotr Wawrzyk z Uniwersytetu Warszawskiego nie jest zdziwiony negatywną oceną ankietowanych na temat Antoniego Macierewicza. – Mieliśmy ostatnio sporo kontrowersji wokół jego asystenta Bartosza Misiewicza. Biorąc pod uwagę intensywność i mnogość informacji, wynik szefa MON i tak nie jest zły. Jednakże z uwagi na fakt, że drugie miejsce w tym zestawieniu zajmuje Zbigniew Ziobro, wydaje się, że niezależnie od informacji medialnych na czele listy znaleźli się ministrowie, którzy od początku nie należeli do faworytów sondaży. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że procent domagajacych się ich odejścia nie jest wysoki i pokazuje raczej, jaki jest twardy antypisowski elektorat, a nie oznacza niechęci do ministrów, będącej oceną ich pracy – mówi politolog.