O sprawie napisał na Facebooku m.in. fotoreporter "Dziennika Gazety Prawnej" Maksymilian Rigamonti.

"Uważam tą decyzję za skandaliczną. Oczekuje natychmiastowego jej cofnięcia" - pisze Rigamonti dodając, że "Sejm jest miejscem publicznym, a posłowie są w pracy za nasze pieniądze".

 

"Jeżeli dłubią w nosie, drapią się w pupę czy nawet chodzą boso, to jest to ich przejaw publicznej aktywności i nie podlega żadnym immunitetom" - przekonuje fotoreporter.

Dąbrowski stracił akredytację na rok. Biuro prasowe Kancelarii Sejmu poinformowało, że zdjęcie o którym mowa, a które zilustrowało artykuł "Wietrzy nogi w Sejmie" "nie jest fotografią opisującą prace Sejmu".

Według komunikatu zdjęcie "narusza powagę parlamentu" i "stoi w sprzeczności z kulturą osobistą".

Decyzję w sprawie Dąbrowskiego miał podjąć Komendant Straży Marszałkowskiej.