22-letnia radna Sonja Marie Jensen w rozmowie z TV2 Fyn skrytykowała swoich kolegów za "klepanie kobiet w pośladki" oraz niestosowne komentarze.

- Byłam klepana z tyłu, mówiono mi też, że karierę zapewnię sobie przez łóżko. Musiałam stawiać czoło osobom, które mówiły, że muszę najpierw urodzić dzieci, zanim będę mogła zajmować polityczne stanowiska - oświadczyła Jensen.

Radna stwierdziła, że doświadczała seksizmu ze strony polityków z różnych partii politycznych, w tym również przez radnych z Nyborga.

Jensen opisała też swoje doświadczenia na stronie internetowej Socjaldemokratów. We wpisie przekonywała, że sprawą powinny zająć się władze, ponieważ takie nastawienie może zniechęcać młode kobiety przed zaangażowaniem się w politykę.

Przewodnicząca socjaldemokratów w radzie Nyborga, Vibeke Ejlertsen, przyznała, że rozumie frustrację swojej koleżanki. Nie określiła jednak zachowań, jakich doświadczała Jensen mianem "napastowania seksualnego", które można zgłosić na policję.

- Nie ma powodów, by wątpić, że Sonja doświadcza tego, co określiłabym mianem "codziennego seksizmu". Nie jest to sytuacja, w której sprawy trzeba zgłaszać (na policję - red.), ale niewątpliwie nastawienie (mężczyzn) musi być zmienione, tak aby stało się mniej seksistowskie - powiedziała w rozmowie z agencją Ritzau Ejlertsen.

Ejlertsen przyznała, że sama była świadkiem seksizmu w swojej pracy.

Radni z Nyborga mają jednak pretensje do Jensen za to, że ta - nie wymieniając żadnych nazwisk - podważa zaufanie opinii publicznej do wszystkich mężczyzn zasiadających w radzie. Jensen skrytykowano też za pójście ze sprawą do mediów.

Ejlertsen broni jednak koleżanki podkreślając, że jej celem nie było piętnowanie nikogo, lecz próba zwrócenia uwagi na problem, który może sprawiać, iż niewiele kobiet jest zainteresowanych karierą polityczną.

Autopromocja
30 listopada, godz. 12.00

Kto zdobędzie Zielone Orły "Rzeczpospolitej"?

Sprawdź szczegóły

- Zmiana jest możliwa, kiedy ludziom uświadomi się, że ich codzienne zachowania są niewłaściwe. Niektórzy uważają, że nie ma niczego złego w klepnięciu kogoś w pośladki lub mówieniu o głupich blondynkach - tłumaczy.