Reklama

Bielecki: Tragedia Katalonii

Nacjonaliści w Barcelonie idą na zwarcie. Parlament Katalonii ogłosił w piątek popołudniu niepodległość prowincji, powstanie „niezależnego, suwerennego, demokratycznego i społecznego państwa”. Decyzja zapadła kilkadziesiąt minut przed tym, jak Senat w Madrycie uchwalił zawieszenie autonomii regionu i przejęcie nad nim kontroli przez rząd centralny.
Bielecki: Tragedia Katalonii

Foto: AFP

W ten sposób katalońscy secesjoniści chcą stworzyć wrażenie, że odpowiadają na „prowokację” premiera Mariano Rajoya, na jego politykę „odrzucenia dialogu”. Prawda jest jednak inna. W obozie katalońskich nacjonalistów zwyciężyła frakcja najbardziej radykalna, która liczy na konfrontację z hiszpańskim państwem. Ma nadzieję, że w ten sposób uda jej się zyskać sympatię świata i międzynarodowe uznanie nowego państwa.

Jeszcze w czwartek była szansa na kompromis. Przewodniczący rządu regionalnego Carles Puigdemont chciał rozpisać nowe wybory regionalne i uratować katalońską autonomię. Ale toczona przez niego samego populistyczna gra wymknęła się spod kontroli. Oczekiwania radykalnych secesjonistów był tak rozbudzone, że o wstrzymaniu deklaracji niepodległości nie było mowy. Puigdemont uległ mieszance marksistów i anarchistów z Esquerra Republicana i CUP, które do tej pory wspierały jego rząd. Ale zamiast samemu ogłosić niepodległość i ryzykować więzienie do końca życia za zdradę stanu wolał postawić na tajne głosowanie w parlamencie.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama