Czy zakup samochodu za 50 tys. zł może wzbudzić podejrzenia urzędników? Tak. Szukają bowiem przychodów z tzw. nieujawnionych źródeł. To dla nich łakomy kąsek, bo podatek wynosi aż 75 proc.

Przychody z nieujawnionych źródeł. Skarbówka interesuje się kupującymi samochody i mieszkania

– Ostatnio takich spraw jest coraz więcej. Skarbówka wysyła wezwania podatnikom i muszą się gęsto tłumaczyć, skąd mieli pieniądze na zakupy – mówi Grzegorz Gębka, doradca podatkowy w kancelarii GTA.

Potwierdza to Piotr Juszczyk, doradca podatkowy w inFakt. Podkreśla, że fiskus sprawdza nie tylko grube ryby, ale też zwykłych Kowalskich. Oto przykłady.

– Młoda dziewczyna kupiła samochód za 50 tys. zł. Ponieważ dopiero zaczęła pracować, a wcześniej nie wykazywała żadnych zarobków, urzędnicy zażądali wyjaśnień. Podobnie było w sprawie mężczyzny, który kupił mieszkanie. Wziął na nie kredyt, ale musiał też wyłożyć tzw. wkład własny, który wyniósł 60 tys. zł. Wprawdzie od kilku lat już pracuje, ale skarbówka uznała, że nie mógł tyle odłożyć, ponieważ cały czas był na minimalnym wynagrodzeniu – opowiada Piotr Juszczyk.

Czytaj więcej

Fiskus rozpoczął masowe kontrole kont. Interesują go konkretne rozliczenia

Podatnicy powołują się na darowizny i pożyczki

Co w takich sytuacjach robią podatnicy?

– Z reguły powołują się na rodzinne darowizny. Zgodnie z ustawą o podatku od spadków i darowizn kwot do 36 120 zł nie trzeba zgłaszać skarbówce. Fiskusa nie trzeba też informować o rodzinnych pożyczkach do tej wysokości (tak wynika z ustawy o podatku od czynności cywilnoprawnych, czyli PCC) – tłumaczy Grzegorz Gębka.

– Podatnicy często powołują się na dochody zwolnione z PIT, np. ze sprzedaży runa leśnego, czyli grzybów albo jagód – wskazuje z kolei Piotr Juszczyk.

Eksperci podkreślają, że takie tłumaczenia są dobre przy mniejszych kwotach. I fiskus z reguły odpuszcza (tak też było we wspomnianych sprawach dziewczyny, która kupiła samochód i mężczyzny inwestującego w mieszkanie). Gorzej, jeśli nieujawnione przychody są wyższe.

– Powoływanie się na rodzinną darowiznę, np. w wysokości 100 tys. zł, nie będzie bezbolesne, bo jeśli nie została zgłoszona skarbówce, obdarowany powinien zapłacić sankcyjny 20-proc. podatek od spadków i darowizn. Pytanie, czy fiskus w ogóle mu uwierzy, że dostał darowiznę. Skarbówka może się też zainteresować, skąd pieniądze miał darczyńca. Z kolei przy niezgłoszonej dużej pożyczce grozi 20-proc. PCC – mówi Piotr Juszczyk.

Czytaj więcej

Fiskus odpuści podatek od rodzinnych darowizn na konto. To przełom

Fiskus nie wierzy w przychody z nierządu

– W sporach z fiskusem nie pomaga powoływanie się na oszczędności w skarpecie. Urzędnicy chcą bowiem, aby wykazać źródło ich pochodzenia. Ci, którzy nie mają już innego wyjścia, twierdzą, że zgromadzili pieniądze z nierządu. Ale skarbówka wymaga twardych dowodów: umów, przelewów. A podatnicy tego nie mają – zauważa Grzegorz Gębka. Dodaje, że po stronie fiskusa często stają sądy.

– Nic nie daje odwoływanie się do ogólnych zasad, np. rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatników czy domniemania niewinności – mówi Grzegorz Gębka.

Raporty z Vinted i Allegro. Skarbówka wie coraz więcej o podatnikach

Eksperci wskazują na jeszcze jedną ważną rzecz.

– Fiskus wie coraz więcej o podatnikach. O kupionych mieszkaniach od notariuszy, o zarejestrowanych samochodach z Centralnej Ewidencji Pojazdów, o firmowych transakcjach z KSeF, jednolitych plików kontrolnych czy systemu teleinformatycznego STIR – zauważa Piotr Juszczyk.

– Skarbówka dostaje też raporty z transakcji przeprowadzanych za pośrednictwem platform internetowych, np. Allegro czy Vinted. Fiskus może również wystąpić w razie wszczęcia postępowania czy kontroli o dane z rachunku bankowego. Generalnie więc, ciężko podatnikowi wykazać, że miał dochody, po których nie ma żadnego śladu – podkreśla Grzegorz Gębka.

Czytaj więcej

Nie ma powrotu do ulgi na internet. Fiskus ma stare zeznania i je sprawdzi

75-proc. PIT od nadwyżki wydatków nad przychodami

O przychodach z nieujawnionych źródeł (oraz nieznajdujących pokrycia w ujawnionych źródłach) stanowi rozdział 5a ustawy o PIT. Kiedyś przepisy były surowsze, ale fiskus złagodził je po wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Ukrywającym zarobki nadal jednak grozi 75-proc. danina. Skarbówka naliczy ją od nadwyżki wydatków nad ujawnionymi przychodami.

– Jeśli uda się wykazać, skąd mamy pieniądze, np. z działalności gospodarczej, skarbówka naliczy podatek na zwykłych zasadach (jeśli wcześniej dochody/przychody z firmy nie były opodatkowane). Gdy się nie uda, fiskus zastosuje specjalną procedurę wymiaru 75-proc. podatku – wyjaśnia Grzegorz Gębka. Dodaje, że najczęściej urzędnicy zaczynają weryfikację od czynności sprawdzających.

– Jeśli podatnik nie wskaże źródła pochodzenia środków, skarbówka wszczyna z reguły postępowanie. W sprawach najcięższego kalibru od razu jest wszczynana kontrola celno-skarbowa – dodaje ekspert.

O dane dotyczące weryfikacji przychodów z nieujawnionych źródeł zapytaliśmy Ministerstwo Finansów. Z odpowiedzi resortu wynika, że fiskus sprawdza podatników dość regularnie. Przykładowo postępowań podatkowych w tych sprawach było w 2023 r. 216, rok później ich liczba wzrosła do 259, a w 2025 r. do 298 (ale w I półroczu 2026 r. jest tylko 82). Dużo więcej było czynności sprawdzających, np. 5 967 w 2023 r., ale ich liczba w ostatnich latach spadała. W tym roku przybędzie za to kontroli podatkowych (bo w I półroczu jest ich więcej, niż w całym 2025 r.). Nie zanosi się natomiast na wzrost liczby kontroli celno-skarbowych.

36 120 zł

do tej kwoty rodzinnej darowizny nie trzeba zgłaszać w urzędzie skarbowym

20 proc.

wynosi sankcyjna stawka daniny od darowizny oraz pożyczki