W brawurowym eseju „Oto moi bliscy, moi mistrzowie, moje potomstwo..." Alain Finkielkraut pisał o Albercie Camusie, że „udało mu się zniechęcić do siebie zarówno wiernych komunistów, jak i antystalinowskich postępowców, czyli (niemal) całą inteligencję francuską...". Sam Finkielkraut przejął tę rolę co najmniej od początku lat 90. „Prowokuje i drażni tradycyjnie zorientowany na lewo paryski salon intelektualny" – oceniał Marek Rapacki w „Gazecie Wyborczej".
Największą prowokacją francuskiego filozofa i eseisty była przepowiednia, że „fałszywa ideologia antyrasizmu" stanie się źródłem ogromnej przemocy: „Będzie dla XXI w. tym, czym komunizm był dla wieku XX". Już pod koniec lat 80. przestrzegał przed upartym dążeniem do absolutnej równości, które zastąpiło walkę klas w roli motoru heglowskiej historii. Równości, przed którą nic nie znajdzie ratunku – żadna instytucja i hierarchia, bo tym razem to coś znacznie silniejszego niż równość w obliczu Boga, równość polityczna czy wobec prawa.
„Antyrasizm, który odwołuje się do tej właśnie fundamentalnej równości, stał się systemem objaśniania świata. I to jest bardzo niebezpieczne – antyrasiści chcą przekształcić w powszechną zasadę poznania coś, co powinno pozostać jedynie nakazem moralnym. Ideał stał się ideologią. Tylko w jego świetle można zrozumieć przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. W rezultacie nie można np. mówić w sposób krytyczny o islamie – od razu stajemy się islamofobami, czyli antymuzułmańskimi rasistami" – tłumaczył Maciejowi Nowickiemu w wywiadzie pt. „Antyrasizm stał się obłędem Europejczyków" („Dziennik", 5 kwietnia 2007 r.).
Finkielkraut dostrzegał, że weszliśmy na drogę, która wiedzie nasze społeczeństwa do coraz większej przemocy. W 1987 r. w prowokacyjnej „Porażce myślenia" pisał, że przemilczanie europejskich źródeł uniwersalizmu prowadzi do zakwestionowania uniwersalizmu jako takiego. Przestrzegał, że duża część świata islamu (który jest cywilizacją, a nie tylko religią) wypowiedziała wojnę Europie, naszym wartościom i cywilizacji. Pisał o niebezpieczeństwie przymykania oczu na rzeczywistość i zasłaniania się hasłami „bezstronności" i „piętnowania ksenofobii".
Powojenny kompleks
Za ideologią antyrasizmu – według Finkielkrauta – ma stać największa słabość Europejczyków, czyli demony przeszłości, wojenna trauma. Łączy nas niezwykła wspólnota doświadczeń, problem w tym, że stanowi ona swoiste tabu, dlatego – jak twierdzi – daliśmy się zdominować „świadomości postępowej". Odwołuje się do Leo Straussa, który pisał, że odcinając się od własnej przeszłości, progresista wyzwala się z krępujących go łańcuchów, przekonany o absolutnej wyższości teraźniejszości nad tym, co było wcześniej. Przeszłość zaczyna być rozumiana jako przesąd, który trzeba wytropić i unicestwić.