Reklama

W jeziorze kryją się syreny

Seria „Resident Evil" należy do najbardziej znanych komputerowych horrorów. Na jej olbrzymią popularność wpłynęło sześć filmów wyprodukowanych w Hollywood oraz trzy zrealizowane w Japonii – żaden inny cykl gier nie cieszył się aż takim zainteresowaniem filmowców. Skąd się ono wzięło? Dlaczego twórcy upatrzyli sobie właśnie tę serię? Najnowszy „Resident Evil Village" świetnie to tłumaczy.
Google Ustaw „Rzeczpospolitą” jako swoje ulubione źródło informacji w Google
W jeziorze kryją się syreny

Foto: materiały prasowe

Reklama
Reklama
Reklama

Gra przypomina dobry japoński zegarek. Jedno z tych nowoczesnych cacek, które najłatwiej określić znanym z reklam słowem „wszystkomający". „Resident Evil Village" zaczyna się bowiem jak rasowy dramat. Bohater traci żonę, a jego córka o wdzięcznym imieniu Rosemary zostaje uprowadzona. Ślad prowadzi do niewielkiej wioski położonej gdzieś w Europie Wschodniej i opanowanej przez groźne wilkołaki. W pobliskim zamku mieszka arystokratyczna rodzina wampirów, w jeziorze kryją się syreny, nieopodal działa też groźny kult.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama