Reklama

W jeziorze kryją się syreny

Seria „Resident Evil" należy do najbardziej znanych komputerowych horrorów. Na jej olbrzymią popularność wpłynęło sześć filmów wyprodukowanych w Hollywood oraz trzy zrealizowane w Japonii – żaden inny cykl gier nie cieszył się aż takim zainteresowaniem filmowców. Skąd się ono wzięło? Dlaczego twórcy upatrzyli sobie właśnie tę serię? Najnowszy „Resident Evil Village" świetnie to tłumaczy.
W jeziorze kryją się syreny

Foto: materiały prasowe

Gra przypomina dobry japoński zegarek. Jedno z tych nowoczesnych cacek, które najłatwiej określić znanym z reklam słowem „wszystkomający". „Resident Evil Village" zaczyna się bowiem jak rasowy dramat. Bohater traci żonę, a jego córka o wdzięcznym imieniu Rosemary zostaje uprowadzona. Ślad prowadzi do niewielkiej wioski położonej gdzieś w Europie Wschodniej i opanowanej przez groźne wilkołaki. W pobliskim zamku mieszka arystokratyczna rodzina wampirów, w jeziorze kryją się syreny, nieopodal działa też groźny kult.

4 zł tygodniowo przez rok!

Wybierz roczny dostęp RP.PL i zyskaj dostęp do The New York Times!

Oferta dotyczy subskrypcji rocznej autoodnawialnej. Możesz anulować subskrypcję w dowolnym momencie.

Kliknij i poznaj szczegóły.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama