[b]Rz: Ketchum, mój ulubiony bohater pańskiej ostatniej powieści „Ostatnia noc w Twisted River”...[/b]
Mój też...
[b]... nazywa George’a W. Busha „małym kłamliwym skurwielem”. Co by dzisiaj powiedział o Baracku Obamie?[/b]
Ketchum jest radykalnym libertarianinem, czyli ani liberałem, ani republikaninem, tylko kimś, kto wolność stawia ponad wszystko, a nie ufa nikomu sprawującemu władzę. Myślę, że Ketchum, gdyby żył w dzisiejszych czasach, mógłby być jednym z idiotów z ruchu Tea Party albo idiotą siedzącym na drzewie i mierzącym z fuzji do tych z Tea Party. On jest dającym się lubić anarchistą. Co do mnie, to mogę powiedzieć, że bardzo go lubię jako człowieka, ale nie chciałbym mieszkać w kraju, w którym by rządził.
[b]Czyli, jak rozumiem, nie do końca podziela pan jego poglądy?[/b]
Nie, nie podzielam, ale bardzo go lubię. Niektóre zresztą z jego poglądów są mi bliskie. A dlaczego zrobiłem z niego flisaka? Wybrałem dla niego taki zawód i taką drogę życiową, bo odebrano mu wszystko, włącznie nawet z jego sposobem na życie. Znam wielu podobnych jemu ludzi mieszkających na wiejskich obszarach Stanów Zjednoczonych. Są to osoby przyzwoite z moralnego punktu widzenia, ale ich zdaniem wszystko, co dzisiejsze, jest gorsze od tego, co było kiedyś, a społeczeństwo będzie się tylko coraz bardziej pogrążało.
[b]Pańskim zdaniem będzie inaczej?[/b]
Ja sądzę, że wszystko się pogarsza, bo ja jestem pesymistą. Ale – zastrzegam – to nie jest opinia polityczna, bardziej opinia o naturze ludzkiej.