Taka myśl mnie naszła. Czytając wywiad w „Gazecie Wyborczej”. Opanowała mnie, kiedy usłyszałem, czym w rozmowie z damami polskiego dziennikarstwa – Agatą Nowakowską i Dominiką Wielowieyską – podzielił się Dominik Taras, organizator happeningu pod krzyżem. Rzeczywiście, uznałem, skoro tak zacna gazeta poświęca owemu panu dwie bite strony i wysyła do niego swe najlepsze siły, rarytas czeka mnie prawdziwy.
Nie zawiodłem się ani trochę. Zarówno pan od happeningu, jak i jego dwie interlokutorki stanęli na wysokości zadania. We troje dostarczyli tak pożywnej strawy dla intelektu, że postanowiłem natychmiast podzielić się nią po bratersku z innymi, jak ja szukającymi wszędzie pierwiastków dobra, postępu i rozumu.