Ilekroć powraca temat czy pojęcie zmartwychwstania – czy to w kontekście religijnym czy ogólnofilozoficznym – przypomina mi się przede wszystkim krótki wiersz Iwaszkiewicza z lat 50., pochodzący z tomu „Ciemne ścieżki". Jest to wiersz inspirowany pamiętnym passusem z monologu Hamleta, który w przekładzie tegoż poety brzmi:
Umrzeć – zasnąć –
I nic? Ach, wiedzieć, że taki sen kończy
Ból i tysiączne pospolite biedy
Naszego życia. I że na tym koniec.
O, jakże chciałbym umrzeć! Umrzeć – zasnąć –
Więc spać? Śnić może? Jakież to sny będą?
Jakież umarłym śnią się przywidzenia,
Gdy trosk ciężary odrzucili z siebie?
Czy znowu troski?
W jaki sposób Iwaszkiewicz rozwija myśl Hamleta? Ideę zmartwychwstania rozważa w czterech podejściach.
Podejście pierwsze (witalistyczne):
Zmartwychwstać – znaczy wyrosnąć jak drzewa,
Jak mocne dęby, jak wysokie świerki,
Zmartwychwstać – znaczy odrzucić kamienie
I krew, i miecze – i żar poniewierki...
Drugie (pesymistyczne):
Zmartwychwstać? – Znowu popaść w błędne koło
I znowu ręce podnosić na braci?
Jakiż Bóg wszystko obliczy pospołu,
Krwią za krew, mieczem za kamień zapłaci?
Trzecie (optymistyczne):
Zmartwychwstać – znaczy zasnąć na głębinie
I tylko myśleć o pogodnym żaglu?
Zmartwychwstać? Umrzeć? Zasnąć? Czy też zginąć,
I pośród burzy obudzić się nagle?
Czwarte (realistyczne):
Zmartwychwstać znaczy – nauczyć się mówić,
Nauczyć patrzeć, nauczyć się chodzić
I po raz pierwszy ujrzeć się wśród ludzi.
Zmartwychwstać – znaczy się urodzić.
Podobną medytację (najbliższą drugiej strofie wiersza Iwaszkiewicza) znajdujemy u Zbigniewa Herberta w ostatnim utworze z tomu „Napis", pod tytułem „Co będzie":
co będzie
kiedy ręce
odpadną od wierszy
gdy w innych górach
będę pił suchą wodę
powinno to być obojętne
ale nie jest
co stanie się z wierszami
gdy odejdzie oddech
gdy odrzucona zostanie
łaska głosu
czy opuszczę stół
i zejdę w dolinę
gdzie huczy
nowy śmiech
pod ciemnym lasem
Ten wiersz z kolei uderzająco przypomina pewien tekst Becketta, który na zakończenie tej krótkiej antologii podaję we własnym tłumaczeniu pod roboczym tytułem „co dostanę w nagrodę":
ale szybko co dalej
i skończmy już z tym co było
przejdźmy do tego co jest
i co dostanę w nagrodę
a więc nie będzie już tak
jak było i jest dotychczas
nie będę wychodził
szedł
zataczał koła
i wracał
nie będzie w ogóle dni
tych kartek co się przerzuca
albo wydziera i mnie
lecz długie ciągnące się dziś
bez wymiarów i granic
i bez światła i mroku
dawne ułomne pojęcia
„kiedy" i „gdzie" i „co"
zatrą się bezpowrotnie
wszystko stopi się w jedno
i zatrze się ostatecznie
aż po zupełne nic
niebędące czymkolwiek
i niemogące być
nic bez życia i śmierci
o właśnie
coś takiego
i tylko jakiś głos
senny i monotonny
będzie wokół rozbrzmiewał
tak
tylko to
nic więcej
głos który niegdyś był twoim
Autor jest pisarzem (w 1998 roku opublikował powieść „Madame"), tłumaczem (wszystkie dzieła dramatyczne Becketta, Hölderlin, Kawafis, Racine, Sofokles, Szekspir) i reżyserem. Był członkiem Komitetu Obrony Robotników.