Czy odwrotnie, wciąż jest formacją cywilizacyjną niosącą reszcie świata kardynalne wartości, z których składają się nasza tożsamość, wrażliwość i elementarna aksjologia?
Czy chrześcijaństwo atakowane najmocniej ze środka systemu, który stworzyło, jest ciągle istotną ofertą? Czy też skłania się ku upadkowi, ustępując z wolna świeckiemu liberalizmowi i agresywnym religiom Wschodu? Czy ma w sobie potencjał przetrwania? Czy też zostawi nas rychło samym sobie z nadzieją, że stworzymy w jego miejsce jakiś solidny, świecki etos, który wytrzyma konfrontację z resztą świata?