Reklama
Rozwiń
Reklama

Joanna Szczepkowska: Dyktat radykalnych feministek

Przejdę od razu do rzeczy: spojrzałam na konwencję antyprzemocową od innej strony niż ta, o której się dyskutuje.
Joanna Szczepkowska

Joanna Szczepkowska

Foto: Fotorzepa/Darek Golik

Według mnie ta konwencja sama w sobie jest aktem przemocy. Protestując przeciw dyskryminacji ze względu na płeć, sama jest przykładem takiej dyskryminacji.

Ohydna jest podstępność tego aktu, w rzeczywistości będącego dekretem myśli radykalnych feministek.

Z preambuły:

„(...) uznając, że przemoc wobec kobiet jest przejawem nierównych stosunków władzy między kobietami a mężczyznami na przestrzeni wieków, które doprowadziły do dominacji mężczyzn nad kobietami i dyskryminacji kobiet, a także uniemożliwiły pełne usamodzielnienie kobiet (...)".

Fałsz: jesteśmy w zupełnie innej sytuacji niż przed wiekami. Kobiety – i w dużych miastach, i w małych – sprawują władzę. Taka sytuacja przed wiekami była nie do pomyślenia. Konwencja powinna się opierać na obecnym stanie faktycznym, a nie odwoływać do pradziejów. A socjologiczny obraz kraju zmienia się z dnia na dzień i zdecydowanie w kierunku otwarcia na kobiety. Co to oznacza? Po prostu, zgodnie z zasadą równości, współczesna konwencja powinna brać pod uwagę zarówno mężczyzn, jak i kobiety jako w równym stopniu narażonych na szeroko rozumiane akty przemocy.

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama