Pieśń może mieć wielką moc: może zrywać kajdany, zagrzewać do boju, otwierać serca i umysły. Tyrani lubią tylko pieśni wysławiające ich geniusz. Uliczny grajek opowiadający prawdę o gołym królu staje się zagrożeniem dla systemu. To nie musi być pieśń o wolności, wzywająca lud na barykady, wystarczy, że nie mieści się w wąskich ramach wyznaczonych przez inżynierów dusz. Takie ćwiczenia z poskramiania chęci grania i śpiewania odbyły się w październiku 2025 r. w Petersburgu.

Reklama
Reklama

Ćwiczenia z poskramiania chęci grania i śpiewania w Petersburgu

Muzycy grający na ulicach wielkich miast to stały element miejskiego pejzażu: grają jazzowe bandy, śpiewają natchnieni poeci, muzycy różnej maści przygrywają gdzieś cicho w tle albo ze wzmacniaczem przebijają się przez uliczny gwar. Zespół Stoptime grał na ulicach Petersburga covery znanych przebojów – rosyjskich i zagranicznych. Podczas jednego z występów na Prospekcie Newskim śpiewali piosenki Zemfiry, Monietoczki i rapera Noize MC. A zatem wykonawców działających na emigracji, odwołujących się w swoich utworach do haseł antywojennych. I za to wpisanych na indeks jako „agenci zagraniczni”.

Wokół Stoptime gromadziło się dużo publiczności, przeważnie młodych ludzi. Widzowie podrygiwali w rytm muzyki, podśpiewywali z wokalistką Naoko zakazane antywojenne piosenki, wśród nich przebój Noize MC „Koopieratiw Lebiedinoje oziero” (Kooperatywa Jezioro łabędzie). Tu kilka słów wyjaśnienia: Kooperatywa Oziero (Jezioro) to grupa bliskich współpracowników Putina, z którymi jeszcze w czasach pracy w merostwie Petersburga założył on ten twór, mający ułatwić zbudowanie domków letniskowych nad jeziorem pod miastem; więzi łączące członków tej grupy przetrwały, Oziero to synonim „grupy trzymającej władzę”. A „Jezioro łabędzie” puszczane było przez radziecką telewizję w dniach sierpniowego puczu 1991 r.; motyw oznacza oczekiwanie na tę pozycję programu telewizyjnego w dniu, gdy Putin będzie musiał zejść ze sceny. Piosenkę rapera uznano w Rosji za utwór wzywający do wyrażania negatywnego stosunku do przedstawicieli władz. Została więc zakazana.

Czytaj więcej

Trump dogadał się z Putinem w sprawie diesla. Rosja dostarczy miliony ton ropy

Wykonanie Oziera na ulicy w Petersburgu spotkało się z entuzjastycznym przyjęciem publiki. Ktoś nakręcił filmik, ktoś wrzucił do mediów społecznościowych. Stoptime stało się w ciągu kilku dni znanym zespołem. Na popularny klip zwróciła uwagę czujna Z-patriotka Marina Achmiedowa: To protest! Zorganizowany! Ludzie przyjeżdżają z innych miast, żeby tego słuchać! Nie wolno do tego dopuścić!

Formalnie powodem interwencji wymiaru (nie)sprawiedliwości był donos niejakiego Michaiła Nikołajewa, który skarżył się, że gromadzący się tłumek wokół śpiewających tamuje ruch uliczny. A zatem zgromadzenie należałoby rozgonić, aby udrożnić ulicę.

Muzycy ze Stoptime zadeklarowali we wpisie w mediach społecznościowych, że nie będą już ogłaszać, gdzie zamierzają śpiewać i zamknęli możliwość komentowania.

Nie pomogło. Osiemnastoletnia wokalistka Diana Łoginowa, pseudonim Naoko, oraz dwaj muzycy: perkusista grupy Stoptime Władisław Leontjew i gitarzysta Aleksandr Orłow zostali zatrzymani. 16 października 2025 r. sąd orzekł wobec nich kary 12 i 13 dni aresztu za „zorganizowanie nielegalnego zgromadzenia”. Łoginowa została przywieziona do budynku sądu w kajdankach. Taka groźna zbrodniarka! I na dodatek recydywistka – w sierpniu muzyków ze Stoptime zatrzymano, bo rzekomo były skargi na hałas. Kolejne aresztowania następowały w kilkudniowych odstępach: 28 października, a potem 11 listopada. Gdy wyszła na wolność po odsiedzeniu kolejnych 13 dni w areszcie, była już pewna jednego: musi wyjechać z Rosji. Wraz z nią wyjechał gitarzysta Aleksandr Orłow (Skierowali się do Wilna. Pod koniec czerwca 2026 r. wydali debiutancki album „W nikuda s nikuda”, Donikąd Znikąd – przyp. aut.).

Rosyjskie media sugerowały, że ta zabawa w kotka i myszkę – trzykrotne aresztowanie i wypuszczanie na wolność – to była forma wyszukanej presji na muzyków: proponowano im wygłoszenie publicznych przeprosin za „dyskredytację armii rosyjskiej” (jak kwalifikowano śpiewanie piosenek na ulicy) i występ dla uczestników „specjalnej operacji wojskowej”. Odmówili, wybrali emigrację.

Krytycy zespołu w gorącej dyskusji, jaka przetoczyła się przez media społecznościowe, podnosili, że Diana śpiewała nie tylko „zakazane piosenki”, ale występowała też na zamkniętych oficjalnych imprezach, gdzie wykonywała między innymi covery piosenek głównego estradowego piewcy SWO (specjalna operacja wojskowa – przyp. red.) – Jarosława Dronowa, czyli Shamana.

Sam Shaman występuje natomiast wszędzie, gdzie go władza wyśle. W ramach sojuszniczych rozliczeń pomiędzy Rosją a KRL-D w połowie sierpnia 2025 r. zaśpiewał w Pjongjangu dla Umiłowanego Przywódcy Kim Dzong Una pieśń „Sołnce Koriei” (Słońce Korei). W refrenie znalazły się pełne subtelnej poezji słowa: „Towarzysz Kim Dzong Un prowadzi Koreę naprzód. I w nogę wraz z nim maszeruje cały naród”. Publiczność w zachwycie klaskała.

Wyrok za poczucie wolności i urodę dla liderki Armii Ślicznotek

Wolontariuszka, aktywistka z Biełgorodu, założycielka i liderka Armii Ślicznotek, 30-letnia Nadin Geisler (wł. Nadieżda Rossinska) w czerwcu 2025 r. została skazana na 22 lata łagru.

Za co? W skrócie: za pomoc niesioną poszkodowanym przez wojnę Ukraińcom. Nadin założyła swoją piękną Armię w lutym 2022 r., po rosyjskiej agresji na Ukrainę. Ślicznotki zbierały pomoc humanitarną dla ludzi i zwierząt, pomagały w ewakuacji ukraińskim uchodźcom. Putinowski reżim uznał oddolne inicjatywy pomocy międzyludzkiej za zbrodnię stanu.

Nadin została aresztowana w Biełgorodzie w lutym 2024 r., zaraz po przyjeździe z Gruzji, gdzie spędziła jakiś czas, również zajmując się pomocą potrzebującym.

Początkowo zarzucano jej „publiczne wzywanie do działań skierowanych przeciwko bezpieczeństwu państwa”, następnie doszyto do sprawy zarzut „sprzyjania działalności terrorystycznej” i zarzut najgorszy: „zdradę państwa”. Śledczy wpisali do aktu oskarżenia zbieranie pieniędzy dla ukraińskiej armii. Prokuratura zażądała kary 27 lat pozbawienia wolności.

Czytaj więcej

„Cesarzowa Piotra” Kristiny Sabaliauskaitė. Bitwa o ciało carycy

Według wersji oprawców sądowych, Nadin 31 sierpnia 2023 r. miała opublikować post w Instagramie, w którym wzywała do wpłat na rzecz ukraińskiego batalionu Azow (W Rosji Azow jest uznany za organizację terrorystyczną – przyp. aut.). Oskarżona odrzucała ten zarzut, twierdząc, że konto, na którym był opublikowany apel, nie należy do niej. Jeszcze przed aresztowaniem konto to zostało zdezaktywowane. Podczas rozprawy obrona Geisler dowodziła, że nie wiadomo, czyje to było konto i kto je prowadził. Bo nie Nadin. Śledczym nie udało się ustalić ani adresu IP urządzenia, z którego wysłano inkryminowany post, ani lokalizacji. Sądowi nie przedstawiono też żadnych dowodów przekazania pieniędzy batalionowi Azow.

„Wysoki Sądzie, uważam, że 14 tomów mojej sprawy to jedno wielkie kłamstwo, teorie i wymysły FSB. Jeśli je przeanalizować, to wygląda na to, że nie ma tam ani jednego dowodu mojej winy” – powiedziała Nadin w ostatnim słowie podczas rozprawy.

Niewątpliwą „winą” Nadin jest młodość, niezależność i uroda. Putin, jak brzydkie siostry Kopciuszka, zawzięcie zwalcza nazbyt ładne nosicielki tych przymiotów. Jak niegdyś w przypadku performerek z grupy Pussy Riot, skazanych za pieśń „Bogorodica, Putina Progoni” (Bogurodzico, przegoń Putina), wzniesioną w katedrze Chrystusa Zbawiciela w Moskwie, tak i w przypadku Nadin część wyroku wymierzona została za poczucie wolności i urodę.

Jakucki szaman, który chciał wygnać demona z Kremla

W czerwcu 2026 r. jakucki sąd postanowił jeszcze o pół roku wydłużyć przymusowe leczenie Aleksandra Gabyszewa w zakładzie psychiatrycznym. Putin widocznie nadal drży przed mocą zaklęć tego jakuckiego szamana, który 7 lat wcześniej wyruszył w pochód na Moskwę, aby wygnać demona zła siedzącego na Kremlu.

O jakuckim szamanie świat usłyszał w marcu 2019 r. Wtedy Gabyszew wyruszył z niewielkim wózeczkiem na najpotrzebniejsze w podróży rzeczy z Jakucka. Wyznaczył sobie jasny cel: dotrzeć do Moskwy w sierpniu 2021 r., stanąć pod murami Kremla i użyć wielkich swych mocy, aby wygnać stamtąd „ciemne siły” z Putinem na czele. Do wędrowcy dołączali coraz to nowi zwolennicy. Szaman po drodze nie próżnował, rozmawiał z setkami kierowców, którzy masowo zatrzymywali się na jego widok przy trasie, prosili o wspólne zdjęcie, autograf, wyjaśnienie celu wyprawy, sami opowiadali o swoich problemach, zapewniali o wsparciu dla szamańskiej inicjatywy. Wiele z tych rozmów zarejestrowano i umieszczono w internecie. Zebrały kilka milionów odsłon.

Aleksandr pochodzi z Jakucka, z wykształcenia jest historykiem (ukończył Jakucki Uniwersytet Państwowy), ale nigdy nie pracował w zawodzie. Kim był zatem? A kim popadnie, jak znalazł pracę na budowie, to spawaczem, jak praca się kończyła, zatrudniał się jako dozorca albo palacz. W rozmowach w drodze do Moskwy opowiadał trochę o sobie. Był bardzo młody, kiedy zmarła jego ukochana żona: „W moim życiu powstała wielka pustka, przeszedłem przez ogień i wodę, mieszkałem w lesie, omal nie postradałem zmysłów. Ale dzięki leśnemu doświadczeniu odzyskałem rozsądek. Przez trzy lata nie jadłem mięsa ani ryb. Zrozumiałem wreszcie, kim jestem: szamanem, który walczy. I teraz mam jedną jedyną misję”. Zaznacza, że wygnanie Putina i sprzężonych z nim sił zła musi się odbyć bez przemocy. Powtarza: „Niosę na plecach nowy świat”.

Władze dostrzegły potencjał Gabyszewa, który zapowiadał, że zbierze po drodze milion zwolenników. W mediach społecznościowych nazywano go „jakuckim Forrestem Gumpem”. Jego sława rosła jak na drożdżach. Czy zebrałby milion współtowarzyszy? Niewykluczone.

Czytaj więcej

Marek Kutarba: NATO powinno straszyć Rosję w sprawie Królewca. Mimo gróźb atomowych

Władze wolały nie ryzykować i nie sprawdzać, jak wygląda milionowy tłum pod murami Kremla. Wdrożono działania prewencyjne. We wrześniu 2019 r. w Buriacji przy granicy z obwodem irkuckim kilkudziesięciu uzbrojonych funkcjonariuszy służb mundurowych otoczyło obozowisko, w którym nocował szaman i towarzyszący mu zwolennicy. Gabyszewa wywleczono z namiotu, zapakowano do suki, zatrzymano go pod zarzutem „organizacji grupy o charakterze ekstremistycznym”. Poważny paragraf z poważnymi konsekwencjami.

Gabyszew został przewieziony do Jakucka, gdzie po raz pierwszy umieszczono go w klinice psychiatrycznej. Przymusowo. (…)

20 czerwca 2020 r. Amnesty International, a pięć dni później Stowarzyszenie Memoriał uznały szamana za więźnia sumienia i zaczęły się domagać jego uwolnienia od absurdalnych zarzutów: „Gabyszew – podobnie jak inni obywatele – ma prawo do swobodnego wyrażania swoich politycznych poglądów, a także do sprawowania religijnych obrzędów” – napisano w uzasadnieniu.

Gabyszew stał się tymczasem postacią legendarną, wysławianą w pieśniach, spektaklach i filmach. W listopadzie 2020 r. moskiewski Teatr.doc wystawił sztukę poświęconą słynnej akcji szamana. Skazka o szamanie (Bajka o szamanie) to przedstawienie kukiełkowe o drodze bohatera niesionego ludową mocą ku pozbyciu się smoka duszącego kraj. Autorami koncepcji byli dokumentaliści Beata Bubieniec i Michaił Baszkirow. Oboje towarzyszyli szamanowi w jego wyprawie, realizując film dokumentalny pod takim samym tytułem: „To niesamowite, że takie średniowieczne zjawisko jak pochód przez cały kraj w ogóle jest możliwe w Rosji w XXI wieku. To nie jest historia o polityce, to bajka, do której wkracza rzeczywistość i wypowiada [szamanowi] wojnę” – mówili w rozmowach z prasą. Michaił Baszkirow (od 2022 r. przebywa na emigracji, mieszka we Francji – przyp. aut.) napisał też książkę o szamanie „Ozarienija mołnii. Prawdiwaja istorija szamana Aleksandra Gabyszewa, kotoryj chotieł, no nie smog izgnat’ diemona” (Porażenie piorunem. Prawdziwa historia szamana Aleksandra Gabyszewa, który chciał, ale nie mógł wygonić demona). Gabyszew po pierwszym kontakcie z systemem przymusowego leczenia z dekadencji nie zaniechał myśli o wygnaniu sił zła z Kremla i ponowił próbę dotarcia do Moskwy. I ponownie nadział się na siłową kontrę władz, które nie życzyły sobie marszu niezadowolonych i szamańskich obrzędów w stolicy.

W lipcu 2021 r. sąd w Jakucku orzekł o ponownym skierowaniu Aleksandra Gabyszewa na przymusowe leczenie w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym. Bezsilne wobec nieugiętej woli szamana władze sięgnęły po starą sowiecką metodę walki z przeciwnikami politycznymi: psychiatrię represyjną.

Zanim Gabyszewa postawiono przed sądem, doszło do kolejnej próby zorganizowania przezeń wyprawy. W styczniu 2021 r. zapowiedział, że uda się do Moskwy na białym koniu, a jego zwolennicy mieli dołączyć, używając koni mechanicznych. Kilka dni po tym oświadczeniu do domu szamana wpadło komando policji i Rosgwardii (dowódca zeznał potem w sądzie, że nie wykluczano zabicia Gabyszewa – przyp. aut.), ten próbował się bronić, miał w ręku nóż (lub własnoręcznie wykonany miecz). To stało się przyczyną postawienia go przed sądem pod zarzutem użycia siły wobec funkcjonariusza wykonującego obowiązki (art. 318 kk). Gabyszewa osadzono po aresztowaniu w klinice psychiatrycznej i zaczęto z nim lot nad kukułczym gniazdem: „uspokajano”, stosując psychotropy, obcięto mu włosy (to też miał być środek uspokajający – dla szamana długie włosy to część tożsamości, według tradycji to źródło duchowej siły), odcięto od kontaktów ze światem.

Psychuszka, do której trafił na przymusowe leczenie szaman, to – wedle słów jego adwokata Aleksieja Prianisznikowa – „specjalistyczna placówka medyczna z intensywnym systemem obserwacji. Panują tam wyjątkowe warunki – wszędzie, gdzie tylko można, są kraty. Do takich placówek [sądy] wysyłają morderców i gwałcicieli, osoby, które dokonały zbrodni ze szczególnym okrucieństwem. To, co najważniejsze: w psychuszkach tego typu stosuje się wobec pacjentów najmocniejsze środki psychotropowe, które mają ograniczać możliwości poruszania się. Sąd nie określa, jak długo [dany skazaniec] ma przebywać w takiej placówce”.

Na czym polegała wielka wina szamana? Może przede wszystkim na pokazaniu światu, że Putin boi się czarów. „Co bym zrobił, gdybym był dyktatorem i nie wierzył w moce szamanów? Ochraniałbym Gabyszewa po drodze z Jakucji do Moskwy. Czekałbym, aż stanie pod Kremlem i odczyni swoje uroki. Obrzęd nie osiągnąłby stawianego celu, moja władza dzięki temu by się wzmocniła, a szaman zostałby wyśmiany. Tymczasem stało się dokładnie odwrotnie. Wniosek: można się spierać, czy szamanizm działa czy nie, ale w tym przypadku zadziałał na sto procent, jako że władza wierzy w jego moc” – napisał publicysta Jegor Siedow na portalu Rosbalt.

Od tamtej pory Gabyszewa kilkakrotnie przenoszono z zakładu do zakładu. W czerwcu 2026 r. sąd znów o kolejne pół roku wydłużył przymusowe leczenie szamana w zakładzie psychiatrycznym.

Gabyszew przebywa w klinice w Jakucku, gdzie lekarze wpisali mu w papiery „zachowania społecznie niebezpieczne”. W poprzednim zakładzie w Ussuryjsku psychiatrzy nie dostrzegli zagrożenia w zachowaniu pacjenta. Na jakiej podstawie orzeczono o tak zasadniczej zmianie? Bo pacjent ma skłonności do poszukiwania samotności i od czasu do czasu rozprawia o demokracji.

Według adwokata Prianisznikowa, warunki przetrzymywania jego klienta są fatalne, pacjent jest wychudzony, stan jego zdrowia pogorszył się na skutek stosowania mocnych psychotropów. Leczenie silnymi środkami psychotropowymi wdrożono po uznaniu Gabyszewa przez sąd za „osobę niebezpieczną dla otoczenia”. Przy czym sąd odrzucił wnioski obrony o przeprowadzenie niezależnej ekspertyzy psychiatrycznej.

Adwokat opisał mediom obecny wygląd szamana – chudy, blady, smutny, łysiejący mężczyzna, mało przypomina człowieka, który w 2019 r. wyruszył z małym wózeczkiem w stronę stolicy, pełen siły i wiary w zwycięstwo nad złem. Zblakła też jego „błyskawica gniewu bożego” – linia, którą wytatuował sobie na twarzy. Adwokat zapowiedział złożenie apelacji w sprawie bezpodstawnego przedłużenia przymusowej hospitalizacji. Zapewne i to odwołanie podzieli los poprzednich: zostanie oddalone. Putin nie odpuszcza.

Fragment książki Anny Łabuszewskiej „Rosja. Szamani, carowie i tajne agentki”, która ukazała się nakładem wydawnictwa Mando, Kraków 2026.

Tytuł i śródtytuły od redakcji.