Dyrektor generalny telewizji publicznej pozostającej od dwóch lat w stanie permanentnej, choć całkowicie fikcyjnej likwidacji obiecuje widzom nowy serial fabularny o aferze Funduszu Sprawiedliwości. Będzie to zapewne produkcja bardzo niszowa, nie sądzę, żeby serial o ustawianiu konkursów przyciągnął przed ekrany tłumy widzów spoza hermetycznej banieczki politycznych sekciarzy. Odzyskana w 2023 r. Telewizja Polska jest medium publicznym tylko formalnie, faktycznie bowiem realizuje po prostu polityczne interesy rządzącej większości. Co oznacza, że zapowiadany serial o „zorganizowanej grupie przestępczej” złożonej z prawicowych polityków i pracujących dla nich urzędników będzie musiał zostać okrojony ze wszystkiego, co mogłoby wkręcić widza spoza antyrządowej banieczki. Widz nie zobaczy zapewne gangu Olsena próbującego wsadzić Marcina Romanowskiego mimo posiadanych przez niego dwóch immunitetów, o których Adam Bodnar co prawda wiedział i nawet zabezpieczył się zamówionymi u starannie dobranych prawników opiniami, ale do końca liczył, że mimo wszystko jakoś te immunitety obejdzie. Wsadzenie Romanowskiego wyobrażam sobie jako cliff-hanger jednego z odcinków, a jego wypuszczenie jako niespodziewany zwrot akcji w odcinku kolejnym, decyzja sądu uchylająca Europejski Nakaz Aresztowania mogłaby zwieńczyć pierwszy sezon serialu.