Reklama

Bulwar zachodzącego słońca

Długie popołudnie" pióra angielskiego pisarza – opowieść o dwudziestu kilku latach pary małżeńskiej przeżytych w pierwszej połowie XX wieku na sennej francuskiej Rivierze
„Długie popołudnie”, Giles Waterfield, tłum. Itena Beaulieu, Wydawnictwo Kle, Warszawa 2015

„Długie popołudnie”, Giles Waterfield, tłum. Itena Beaulieu, Wydawnictwo Kle, Warszawa 2015

Foto: Plus Minus

To na pierwszy rzut oka mocno egzotyczna proza dla czytelnika w Polsce, gdzie owszem, nieraz jeździło się do wód, ale raczej na miesiąc do Karlsbadu niż na pół życia do Meranu, nawet jeśli o to akurat miasto otarli się i Zygmunt Krasiński, i Kazimierz Chłędowski.

To jednak, co u progu XX wieku pozostawało poza horyzontem wyobraźni i dochodów ziemiaństwa z Mińszczyzny czy Radomskiego, stanowiło w tym czasie całkiem naturalny wybór dla zamożnej rodziny ze Staffordshire. Giles Waterfield – historyk sztuki, dyrektor londyńskiej Dulwich Gallery – z niedzisiejszym kunsztem opisuje urodę takiego życia: namysłu, z jakim dobiera się wzór na kolejnym serwisie, odmianę ocieniającej taras glicynii czy wstążkę do popołudniowej sukni.

4 zł tygodniowo przez rok!

Wybierz roczny dostęp RP.PL i zyskaj dostęp do The New York Times!

Oferta dotyczy subskrypcji rocznej autoodnawialnej. Możesz anulować subskrypcję w dowolnym momencie.

Kliknij i poznaj szczegóły.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama