4 zł tygodniowo przez rok !
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Aktualizacja: 09.10.2015 02:00 Publikacja: 09.10.2015 02:00
Wojciech Stanisławski
Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompała
Początek jest wspaniały, nie da się jednak ukryć: liście czerwienieją, przymrozek warzy ostatnie malwy i rychło po 1 października, a na długo przed Dniem Zadusznym, zaczynają wokół nas dominować – jak by powiedział polonista – motywy wanitatywne.
Tu o symbole też nietrudno: świeca, liść, kielich, klepsydra, kwiaty w wazonie... Niderlandczycy, od Pietera Claesza począwszy, pozostawili nam w spadku kilkadziesiąt tysięcy „martwych natur" z nieprzebraną obfitością róż, zegarów, spirali skórek na wpół obranej cytryny, zżółkłych map, zetlałych adamaszków i rozstrojonych lutni. Liczy się, jak wiadomo, jedno: gdzieś z boku obrazu powinna się szczerzyć czaszka; to i tak nieźle, skoro koledzy rzeźbiarze specjalizowali się w tym samym wczesnobarokowym czasie w transi, czyli nagrobkowych wizerunkach przedstawiających rozpad doczesnej powłoki zmarłego: marmurowe czerwie roją się na marmurowych przedramionach Katarzyny di Medici.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Prawie 40 lat zmowy milczenia w sprawie wykorzystywania seksualnego małoletniej przez księdza. Różne sygnały świ...
„Źródło czerni” trzyma w napięciu, czasami możemy mieć wrażenie, że fabuła niepotrzebnie się przedłuża, ale na s...
„Cartaventura: Lhasa” to okazja, by poznać losy Alexandry David-Néel.
To Kelly? Czy Clooney? A może tylko naczynie, w którym mieści się idea bożyszcza tłumów?
W opowieści Courcola kryje się refleksja na temat siły rodzinnych związków i prawdziwej przyjaźni.
Masz aktywną subskrypcję?
Zaloguj się lub wypróbuj za darmo
wydanie testowe.
nie masz konta w serwisie? Dołącz do nas