4 zł tygodniowo przez rok !
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Aktualizacja: 31.01.2026 09:34 Publikacja: 21.02.2025 11:40
Foto: REUTERS/Kevin Lamarque
To nie był ten Kevin, którego oglądanie stało się w Polsce wigilijną tradycją. Tylko ten w Nowym Jorku. Była jesień 1992 r., a na ekrany kin trafił film Chrisa Columbusa. Pamiętam, że na „Kevinie w Nowym Jorku” byłem z bratem, który właśnie uczył się czytać. Czy zapamiętałem scenę z Donaldem Trumpem, pokazującym Kevinowi drogę do recepcji w swoim hotelu? Tę samą, którą po latach wycięła jedna z kanadyjskich stacji telewizyjnych? Nie. Ale dobrze zapamiętałem hotel Plaza, którego wystrój mógłby uchodzić za wzorzec amerykańskiego kiczu à la Las Vegas. Może zastanowiło mnie wtedy, kim jest ten gość, którego dziecięcy bohater pyta o drogę. Jasne było, że to jakaś znana postać. Ale o tym, że to prezydent USA, dowiedziałem się dopiero przy okazji ocenzurowania jego występu. Z pewnością był to mój pierwszy raz z Donaldem Trumpem i dopiero drugie cameo (występ gościnny w roli samego siebie) w jego filmografii. Dziś ma ich na koncie całą kolekcję. Niczym wielka gwiazda popkultury, którą przecież jest.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
W „Limpopo” każdy z graczy zostaje groźnym zielonym gadem…
Dostajemy doświadczenie świata, w którym role ofiar i strażników zmieniają się szybciej niż w kalejdoskopie.
Potrzebujemy nowego podejścia do pracy, które pozwoli nam działać skuteczniej, ale bez wyniszczającego tempa.
Nawet najbardziej szokujące sceny, które mogą wydawać się nieprawdopodobne, mają swoje potwierdzenie w rzeczywis...
„Niektórych rzeczy nie da się odzyskać”, a skoro tak, to najwyższa pora ruszyć do przodu.
Masz aktywną subskrypcję?
Zaloguj się lub wypróbuj za darmo
wydanie testowe.
nie masz konta w serwisie? Dołącz do nas