Projekt „ekonomicznego przełomu”, który premier Donald Tusk ogłosił w ostatni poniedziałek, to chwyt mający przekonać Polaków, że rząd zajmuje się gospodarką. Przez ostatnie 14 miesięcy bowiem głównie oskarżał poprzednią ekipę. To także recepta na pozyskanie części wolnorynkowego elektoratu Sławomira Mentzena. Pytanie tylko, na ile wyborcy traktują poważnie kolejne maski Tuska.
Za to koncept powierzenia przygotowania deregulacyjnego pakietu wielkiemu biznesmenowi, ujawniony przez Tuska wraz z ogłoszeniem planów gospodarczych, to efekt oglądania amerykańskiego spektaklu, nawet jeśli szefowi InPostu Rafałowi Brzosce daleko do statusu Elona Muska, który zajmuje się całokształtem amerykańskiej administracji i jest czołowym doradcą prezydenta. Notabene roli ich obu dotyczą słuszne zastrzeżenia. Amerykańska opozycja, wciąż ogłuszona skalą triumfu Trumpa, pyta, czy można powierzyć przebudowę państwa miliarderowi bez żadnego mandatu. W Polsce takie głosy też się pojawiły.