Reklama

Michał Szułdrzyński: Donald Tusk mówi to, o czym niedawno nie było wolno nawet pomyśleć

Ochrona klimatu za każdą cenę, otwieranie serc dla imigrantów, a granic dla produktów z importu, skupianie się na prawach mniejszości i ignorowanie obaw przywiązanych do tradycji mas. Społeczne zmiany miały zmierzać w jednym kierunku. Koniec ćwierćwiecza, w którego ostatni rok właśnie wchodzimy, przynosi tu jednak wielką niespodziankę.
Google Ustaw „Rzeczpospolitą” jako swoje ulubione źródło informacji w Google
Premier Donald Tusk

Premier Donald Tusk

Foto: PAP/Marcin Obara

Reklama
Reklama
Reklama

Pewnego jesiennego popołudnia przysłuchiwałem się w Warszawie dyskusji z uznanym amerykańskim ekspertem od tamtejszej polityki. Choć w Polsce po zwycięstwie Donalda Trumpa dominowały chwilami nastroje histeryczne, przybysz zza Atlantyku opisywał zmianę, która zaszła w USA, niezwykle pragmatycznie. Opisując emocje społeczne, które doprowadziły do ponownego zwycięstwa lidera amerykańskiej prawicy, zwrócił uwagę na zbyt duże zaangażowanie demokratów w sprawy obyczajowe, a ściślej w obyczajowy progresywizm. Przypomniał deklarację Kamali Harris o finansowaniu przez państwo tranzycji transpłciowych migrantów w więzieniach. – Wielu wyborców miało wrażenie, że demokraci zajmują się tylko mniejszościami. A ile osób trans jest w wojsku czy w aresztach, pół procentu, promil? Tymczasem nie zajmowali się problemami 99 proc. mieszkańców USA – mówił. I kwaśno dodał, że podobnie sytuacja wyglądała w mediach, tak zwani zwykli obywatele mogli się dowiedzieć o problemach mniejszości, nie zaś o swoich własnych bolączkach ekonomicznych.

Pozostało jeszcze 96% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama