Przychodziły i przychodzić będą. Aż do kresu nocy. Mary spod Verdun, Sommy i Marny. Miały i mieć będą nie do końca określone kształty, ziarniste cery, powykręcane członki i powyłamywane mordy – Les Gueules Cassées. Niewyraźne i zawodzące. Najczęściej zaś skamlające, przygniecione grobowymi kamieniami bólu. Nieuchwytne niczym aniołowie „w złocie i błękicie ponad pierścieniem zniszczenia”. Podczas wojny, gdy jeszcze żyły, nazywano je pieszczotliwie les poilus, owłosionymi troglodytami. Po okopowych doświadczeniach stały się nowym gatunkiem, który zmienił oblicze ziemi. Nazywano ich później „potwornymi topielcami”, „małpoludami w łachmanach” albo „zmasakrowanymi kukłami”…