-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!
Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Kliknij i przejdź do szczegółów
Wszystkie matactwa i manipulacje PiS rozgrywały się w realiach względnej społecznej równowagi. Dziś zwycięzca jest jeden. Na zdjęciu: awaria słynnych poznańskich koziołków, które zostały zastąpione wizerunkami Donalda Tuska (z lewej) i Jarosława Kaczyńskiego, 5 lipca 2024 r.
Zostałem zaproszony do dyskusji na temat kondycji „konserwatyzmu” i „prawicowości” w Polsce. Wolę odwołać się do opinii ludzi mądrzejszych ode mnie, bardziej zaprawionych w aksjologicznych debatach. Przy czym, żeby powiedzieć cokolwiek o współczesnym konserwatyzmie, muszę wyjść od wymiany zdań na temat współczesnego ładu wciąż nazywanego „liberalnym”. To on przesądza o realiach w europejskiej czy amerykańskiej polityce. I wciąż wyznacza szerokość pola konserwatystom.
Niedawno w „Plusie Minusie” ukazał się artykuł Konrada Szymańskiego, byłego ministra ds. europejskich w ekipie Mateusza Morawieckiego. Jego tytuł „Odrzucenie liberalizmu nie zapewni nam szczęścia” jest skrótem głównej myśli autora. Przy czym „liberalizmem” nazywa on zbiór poglądów i postaw wciąż dominującej grupy europejskich elit, ale również system prawny i polityczny będący dziś przedmiotem zaostrzającego się sporu. W takim ujęciu „liberałami” są politycy należący do liberalnej partyjnej grupy w unijnej centrali w Brukseli, ale też „chadecy” czy „socjaldemokraci”.
Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Kliknij i przejdź do szczegółów