Przez ostatnie lata przyzwyczailiśmy się do coraz bardziej nerwowej sytuacji przed niemal każdymi wyborami w świecie zachodnim. Drżymy o przyszłość demokracji, Europy i naszych swobód – od Waszyngtonu i Paryża po Warszawę.
Przedterminowe wybory we Francji przyniosły zwycięstwo Zgromadzeniu Narodowemu, na które głosowało najwięcej Francuzów. Tylko gra ordynacją wyborczą dała większość innym siłom politycznym w parlamencie. Teraz liberałowie, a nawet centroprawica mają się cieszyć ze zwycięstwa „sił demokratycznych”, do których zaliczają się także komuniści, uliczni bojówkarze, antysemici, przeciwnicy UE, NATO, czasem siedzący w kieszeni Putina głębiej niż skrajna prawica.