Reklama

Bogusław Chrabota: Krótkowzroczność wobec Ukrainy

Brutalna wojna Putina staje się mitem założycielskim nowej Ukrainy. Buduje nowy patriotyzm i nowy nacjonalizm. Byłoby bardzo źle, gdyby wskutek nieodpowiedzialności polityków obrócić tę mentalność przeciwko Polsce.

Publikacja: 06.10.2023 17:00

Bogusław Chrabota: Krótkowzroczność wobec Ukrainy

Foto: Fotorzepa, Maciej Zieniewicz

Nie mam wątpliwości, że chwilowe ochłodzenie przez Warszawę relacji z Kijowem to zabieg czysto wyborczy. Tajemnicy wielkiej tu nie ma. Prawu i Sprawiedliwości mniej chodzi o przejęcie elektoratu Konfederacji (jest to trudne, bo dla większości wyborców Bosaka i Mentzena partia Kaczyńskiego to żywy „obciach”), a bardziej o polaryzację. Skoro jesteśmy tak polskocentryczni, tak narodowi, jak deklarujemy w kampanii, to nie możemy bardziej od naszego przejmować się interesem obcych. Kimkolwiek by byli, Niemcami, Francuzami czy Ukraińcami.

Czytaj więcej

Relacje Ukraina-Polska: Trzy błędy, które popełnił Wołodymyr Zełenski

To zresztą logiczne – czymże lepszy jest Berlin od Kijowa, skoro i jedna, i druga stolica ma własne interesy. A skoro własne, to oczywiście nie tożsame z naszymi. A więc trzeba, w tej logice, ustawić się do nich bokiem. Co prawda nie wypada pluć na Kijów tak samo jak na Berlin, ale trochę spuścić z tonu nie tylko można, ale nawet trzeba. Przynajmniej do dnia wyborów – kombinują reżyserzy kampanii partii prezesa. Potem wróci się do normalności. Nie będzie to takie trudne, tym bardziej że wszyscy rozumieją kod współczesnej polityki; kampania to rzeczywistość odrębna, rządzi się osobnymi prawami, rozumieją to za jedną i drugą granicą. Tak i nie – skomentuję to myślenie. Oczywiście, że w dobie baniek społecznościowych tak się organizuje kampanie pod każdą szerokością geograficzną. Ma być ostro i topornie. Skończyły się czasy wysublimowanych programów. Liczy się garść tematów podstawowych i maksymalnie rozbudzone emocje. Garść, czyli ile? Trzy, cztery? To one ustawiają przekaz i rozstrzygają o wyborze nad urną. I niech ktoś – w tym momencie polskiej historii – powie, że Ukraina do nich nie należy! Nie ma takich mądrych. Wojna w Ukrainie od lutego zeszłego roku, we wszystkich aspektach i całym swoim przekroju, jest jedną z głównych determinant polskiej refleksji o tym, co bliskie i dalekie. Wojna w Ukrainie to kwestia bezpieczeństwa, obciążeń gospodarczych, programów społecznych, uchodźców, energetyki, zbrojeń itp., itd. W istocie trudno znaleźć taki aspekt państwa czy relacji społecznych, który by nie dotykał w jakiś sposób tematyki ukraińskiej. Dlatego temat jest tak ważny i tak łatwo w kampanii na nim „pogrywać”.

Aspirująca do kolejnej kadencji władza to wie, a zarazem jest pewna, że po chwilowym zamieszaniu łatwo będzie, ze względu na interes obu stron, powrócić na właściwe tory. Przecież nikt ani nie unieważni doktryny Giedroycia, ani nie zmieni geografii – będziemy w tym kącie Europy żyć dalej. To prawda, ale niejedyna. Jest i inna. Ta druga podpowiada, że natura nie lubi próżni, więc gdy opuszcza się pokój negocjacyjny, to zawsze ktoś może do niego wejść w zastępstwie. Co prawda Ukraina leży nieopodal i wydaje się, że by do niej sięgnąć, wystarczy mocniej wyciągnąć rękę, ale to tylko pozór. Ukraina to wielki kraj o dostatecznie dużych zasobach, by być atrakcją dla europejskich i pozaeuropejskich partnerów.

Prócz zasobów jest i dodatkowa atrakcja – to fundusze, które demokratyczny świat przeznaczy na powojenną odbudowę i modernizację zniszczonego kraju. Te fundusze to spora gotówka, atrakcyjna dla wszystkich, a kolejka już się ustawia, źle więc w niej nie stanąć. I jeszcze jedno. Konflikt wojenny wywołany przez Rosję przeorał mentalność narodową sąsiadów. Pisaliśmy na tych łamach o tym nie raz, ale trudno nie powtórzyć: brutalna wojna Putina staje się mitem założycielskim nowej Ukrainy. Uruchomiła procesy narodowotwórcze. Buduje nowy patriotyzm i nowy nacjonalizm. Byłoby bardzo źle, gdyby wskutek nieodpowiedzialności polityków obrócić tę mentalność przeciwko Polsce. Stworzyć zręby jakiegoś przyszłego konfliktu czy wzajemnej niechęci. W dobie mediów społecznościowych to wszystko niebezpiecznie łatwe.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Strategiczny błąd PGZ. Dlaczego zabrakło Polaków w Kijowie?

Mam świadomość, że kampania trwa krótko i za kilka miesięcy mało kto tu nad Wisłą będzie pamiętał kompromitujące wypowiedzi prezydenta Dudy o „tonącej” Ukrainie, szarże premiera Morawieckiego w sprawie embarga czy o zaprzestaniu dostaw broni. Tu, w Polsce, może będzie się chciało te zwischenrufy zlekceważyć czy o nich zapomnieć, ale w Kijowie ktoś może myśleć inaczej. Wpisać jako kod do przyszłych relacji. Zapisać wielkimi zgłoskami nieobecność ministra Raua na spotkaniu ministrów spraw zagranicznych w Kijowie. Nie zauważyć przy kontraktach zbrojeniowych Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Tak właśnie marnuje się szanse – ktoś powie. A ja dodam pointę. Racja stanu nie może być ani o cal podważana przez bieżącą politykę. Choćby to były wybory.

Plus Minus
Profesor Zbigniew Wójcik. Typowy naukowiec, płomienny publicysta
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Plus Minus
„Polska sarmacka. Historia zwykłych ludzi”: Dawna Polska jakiej nie znacie
Plus Minus
„Pisma zebrane. Tom 1. Rousseau – Literatura – Platon”: Eros umarł
Plus Minus
„Prapuszcza. Ostatnie starcie”: Żubr kontra Niedźwiedź
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama