Relacje Ukraina-Polska: Trzy błędy, które popełnił Wołodymyr Zełenski

Znacznie lepiej byłoby dla Ukraińców, gdyby polscy politycy rozmawiali o powstrzymaniu rosyjskiej agresji zamiast o powstrzymaniu importu pszenicy znad Dniepru.

Publikacja: 04.10.2023 13:45

Wołodymyr Zełenski i Andrzej Duda

Wołodymyr Zełenski i Andrzej Duda

Foto: PAP/EPA/AFP

Władze Ukrainy źle dobrały czas, miejsce i argumenty na spór handlowy z Polską. Każdy wie, że nie idzie się do sąsiada po sól wiedząc, że mierzy się on obecnie z własnymi, poważniejszymi problemami.

Pierwszy błąd Zełenskiego w relacjach z Polską: Ukraińcy nie poczekali - i dali się wciągnąć w polskie wybory

Dla dobra relacji czasem warto unikać niezręcznych sytuacji, a nie iść do celu po trupach. W Kijowie zasadę tę ewidentnie zignorowano. Ze złożeniem skargi na Polskę do WTO, z powodu wprowadzonego przez Warszawę zakazu importu zboża, Ukraińcy postanowili nie czekać do 15 października i całkiem świadomie wkroczyli w polską kampanię wyborczą. Tym samym na własne życzenie zostali wciągnięci w największe od dekad polityczne tornado nad Wisłą. Był to pierwszy błąd Zełenskiego, gdyż spór wokół zboża mógł spokojnie poczekać kilka tygodni i nie zasłaniać innych ważniejszych tematów, związanych chociażby z zagrożeniem ze strony Rosji. Znacznie lepiej byłoby dla Ukraińców, gdyby polscy politycy rozmawiali o powstrzymaniu rosyjskiej agresji, zamiast o powstrzymaniu importu pszenicy znad Dniepru. A stało się inaczej.

Czytaj więcej

Jędrzej Bielecki: PiS porzuca Ukrainę i podporządkowuje politykę zagraniczną sondażom

Co Ukraina zyskuje na sporze z Polską? Eksperci nie rozumieją

Szczególnie ciężko zrozumieć intencje Ukrainy biorąc pod uwagę fakt, że Polska nie była największym importerem ukraińskich zbóż. W ubiegłym roku, jak podaje ukraińska "Ekonomiczna Prawda", lwią część swojej pszenicy Ukraina sprzedała do Rumunii, Hiszpanii, Turcji i Bangladeszu. Polska znalazła się dopiero na piątej pozycji, pod względem importu ukraińskiej kukurydzy – na siódmej, jęczmienia – na ósmej. O co więc chodziło władzom w Kijowie? Czy gra warta świeczki? Pytanie to sobie zadaje wielu moich rozmówców w Kijowie, dobrze zorientowanych ekspertów i analityków. Nie widzą zysków dla Ukrainy z wywołanego sporu z Polską. Zwłaszcza, że tranzytu ukraińskiego zboża przez Polskę nikt nie zatrzymywał i do krajów najbardziej potrzebujących, zgodnie z celami deklarowanymi na początku, ukraińska produkcja rolna może spokojnie docierać.

Drugi błąd Zełenskiego: Przemówienie w ONZ

Drugim błędem Zełenskiego było przemówienie w ONZ, w którym mówiąc o zakazie importu zboża stwierdził, że niektórzy w „Europie przygotowują scenę dla moskiewskiego aktora”. Sugestia została jednoznacznie odczytana w Warszawie. Ukraiński prezydent, zamiast ostudzić rosnące emocje, jeszcze dolał oliwy do ognia.

Czytaj więcej

ISW: Rosyjskie wysiłki poróżnienia Polski i Ukrainy poniosły fiasko

W tym przypadku obudził się w nim Wołodymyr Zełenski, który przed swoją polityczną karierą zagrał filmowego prezydenta w kultowym ukraińskim serialu "Sługa Narodu". W jednym z odcinków serialu negocjacje w sprawie kredytu Międzynarodowego Funduszu Walutowego dla Ukrainy (za udzielenie którego filmowy przedstawiciel międzynarodowej organizacji domagał się m.in. zmniejszenia gospodarstw rolnych nad Dnieprem i utworzenia na Ukrainie składowiska odpadów jądrowych) prezydent Hołoborodźko (którego zagrał Zełenski) przerwał głośno, odsyłając swojego rozmówcę w sposób niecenzuralny do intymnej części ciała i podrzucając dokumenty w powietrze. Filmowy prezydent nie próbował negocjować - demonstrował, że jest w stanie ostro walczyć. W dużej mierze to dzięki tej roli Zełenski wygrał wybory prezydenckie. Ukraińcy wybierali wymarzonego prezydenta, odważnego i twardego w rozmowach z zagranicznymi krajami. Minęło półtora roku wojny z Rosją - i odwagi Zełenskiemu nie brakuje. Brakować może odpowiednich doradców, którzy oddzielaliby przyjaciół od partnerów. Bo z mównicy w ONZ można dyscyplinować państwa flirtujące nadal z Putinem, ale nie przyjaciół stojących od początku wojny, ramię w ramię z Ukraińcami.

Ciężko zrozumieć intencje Ukrainy biorąc pod uwagę fakt, że Polska nie była największym importerem ukraińskich zbóż

Trzeci błąd Zełenskiego: Niefortunny moment odznaczenia reporterki "Dzień Dobry TVN" Bianki Zalewskiej

Wygląda też na to, że żaden z doradców nie podpowiedział prezydentowi Ukrainy, że odznaczenie w Lublinie korespondentki wojennej i reporterki "Dzień Dobry TVN", Bianki Zalewskiej oraz medyka Damiana Dudy, świeżo po odwołanym spotkaniu z prezydentem Andrzejem Dudą w Nowym Jorku, mogło być potraktowano przez wielu Polaków jako mocny pstryczek w nos dla ekipy rządzącej w Polsce. Nagrody dla zaangażowanych w pomoc Ukrainie Polaków są jak najbardziej zasłużone, ale kiepsko dobrano czas i miejsce. To był trzeci błąd Zełenskiego.

Dzisiaj ryzykuje i traci na tym najbardziej Ukraina. Ale jutro to może uderzyć w Polskę, której może zabraknąć przy stole, przy którym prędzej czy później będą omawiane warunki zakończenia wojny, a może i przyszły kształt naszej części Europy.

Władze Ukrainy źle dobrały czas, miejsce i argumenty na spór handlowy z Polską. Każdy wie, że nie idzie się do sąsiada po sól wiedząc, że mierzy się on obecnie z własnymi, poważniejszymi problemami.

Pierwszy błąd Zełenskiego w relacjach z Polską: Ukraińcy nie poczekali - i dali się wciągnąć w polskie wybory

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Publicystyka
Paweł Kowal: W sprawie Ukrainy NATO w połowie drogi
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Publicystyka
Łukasz Warzecha: Przez logikę odwetu Donald Tusk musi za wszelką cenę utrzymać się u władzy
Publicystyka
Groźny marsz Marine Le Pen
Publicystyka
W Małopolsce partia postawiła się Jarosławowi Kaczyńskiemu. Czy porażkę można przekuć w sukces?
Publicystyka
Łukasz Warzecha: Czas wprowadzić maksymalny wiek biernego prawa wyborczego