4 zł tygodniowo przez rok !
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Aktualizacja: 06.05.2022 15:17 Publikacja: 06.05.2022 10:00
Foto: Fotorzepa, Robert Gardzinski
Plus Minus: Trafił pan do Polski w 1954 roku, razem z ojcem, radzieckim dyplomatą Nikołajem Ponomariowem. Jak do tego doszło?
Po ukończeniu Wyższej Szkoły Dyplomatycznej MSZ ZSRR mój ojciec miał jechać do Turcji. Nie pozwolił na to stan zdrowia mojej mamy. Gdy 5 marca 1953 roku zmarł Józef Stalin, tatę z grupą aktywistów partyjnych skierowano na dyżur do Domu Związków, w którym wystawiono trumnę i odbywało się pożegnanie. Tam spotkał Nikołaja Michajłowa, który tuż przed tym został mianowany na ambasadora w PRL. Znał go z pracy partyjnej i komsomolskiej w Moskwie. Zaprosił tatę do pracy w ambasadzie radzieckiej w Polsce. Tak rozpoczęła się polska epopeja w życiu naszej rodziny, która dla mojego ojca trwała od 1953 do 1981 roku. Dla mnie ciągnie się do dzisiaj. Tata tu przyjechał jako młody trzeci sekretarz, przeszedł wszystkie stopnie drabiny dyplomatycznej i zakończył karierę jako poseł nadzwyczajny i pełnomocny, konsul generalny ZSRR w Szczecinie.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
W „Limpopo” każdy z graczy zostaje groźnym zielonym gadem…
Dostajemy doświadczenie świata, w którym role ofiar i strażników zmieniają się szybciej niż w kalejdoskopie.
Potrzebujemy nowego podejścia do pracy, które pozwoli nam działać skuteczniej, ale bez wyniszczającego tempa.
Nawet najbardziej szokujące sceny, które mogą wydawać się nieprawdopodobne, mają swoje potwierdzenie w rzeczywis...
„Niektórych rzeczy nie da się odzyskać”, a skoro tak, to najwyższa pora ruszyć do przodu.
Masz aktywną subskrypcję?
Zaloguj się lub wypróbuj za darmo
wydanie testowe.
nie masz konta w serwisie? Dołącz do nas