Wiedziałem, że trzeba iść za Sammym. W chwili, gdy grupa oswobodziła się spod policyjnego nadzoru, podał komuś torbę i aparat, każąc mu oddać je później w hotelu. Potem odwrócił się i odbiegł do tyłu. Wyglądało na to, że ocenia grupę, chłonie jej wielkość.
– Energia – rzucił, nie zwracając się do nikogo konkretnego i wciąż biegnąc tyłem – energia jest naprawdę duża. – Był czujny, ożywiony, ciągle się ruszał, rozglądając na wszystkie strony. Wyciągnął przed siebie ręce z rozcapierzonymi palcami. – Poczujcie tę energię – powiedział.