Reklama

Okrutna bogini DEFA

W NRD kręcono filmy o szpiegach z Zachodu i sabotażystach, których bohaterami byli oficerowie służby bezpieczeństwa Stasi. Nawet za Goebbelsa wytwórnia w Babelsbergu nie tworzyła filmów z gestapowcami jako moralnymi wzorcami
Hildegard Knef. Po ucieczce na Zachód z bojowniczki przeciw zakłamaniu Niemców przeistoczyła się w m

Hildegard Knef. Po ucieczce na Zachód z bojowniczki przeciw zakłamaniu Niemców przeistoczyła się w mroczny symbol kobiecości np. w filmie „Grzesznica”

Foto: AFP

W szarej rzeczywistości NRD lat 40. i 50. państwowa wytwórnia filmowa DEFA była jak rajski ogród wśród powojennych ruin, szarzyzny i niedostatku. Komunistyczna partia SED nie żałowała pieniędzy na swoją fabrykę snów. Można tu było zrobić oszałamiające kariery i zaznać łask i zaszczytów od przywódców partii. Ale DEFA była jak okrutna bogini. Kazała sobie składać upokarzające, ideologiczne hołdy, a przy jakimkolwiek oporze potrafiła dotkliwie karać nieposłusznych. Z ambitnej wytwórni, która zgromadziła po wojnie zdolnych twórców – DEFA zamieniła się w fabrykę w większości ideologicznie słusznych, ale banalnych gniotów.

Pozostało jeszcze 96% artykułu

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama