Podobnie zdają się rozumować znani badacze Holokaustu, którzy – według izraelskiej gazety „Haarec” – skrytykowali przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Jerzego Buzka za to, że porównał w swoim wystąpieniu w Auschwitz ludobójstwo nazistowskie i komunistyczne. Wymieniając stalinowskie i hitlerowskie zbrodnie przeciw ludzkości, Buzek rzekomo zatarł i zaciemnił znaczenie Holokaustu. Czyżby?
Przede wszystkim buntuję się przeciw coraz bardziej powszechnej zgodzie na karanie za kłamstwo oświęcimskie. Wolność słowa to wartość podstawowa. Współczesne państwo, posyłając do więzienia ludzi zaprzeczających Holokaustowi, występuje w roli inkwizytora. Samo podważa własne fundamenty. Liberalna tradycja opiera się na zaufaniu do zdrowego rozsądku i racjonalności jednostek. Dlaczego w tym jednym przypadku – zbrodni na Żydach – ma być inaczej? Dlaczego nie wystarczą zdrowy rozum i obyczaje, by radzić sobie z kłamcami?