[wyimek][b][link=http://blog.rp.pl/haszczynski/2009/10/31/coz-to-za-zycie/]Podyskutuj na blogu z autorem tekstu, który po 10 latach odwiedził bohaterów małej rewolucji[/link][/b][/wyimek]
Uczestników małej rewolucji z 25-tysięcznego Arnstadt, leżącego 250 km na południowy zachód od Berlina, odwiedziłem pierwszy raz w dziesiątą rocznicę ich buntu. Teraz, po kolejnych dziesięciu latach, przyjechałem do Arnstadt, by zobaczyć, co zmieniło się w ich życiu. Ówczesny burmistrz, który do rewolucji przyłączył się, gdy było pewne, że skończy się zwycięstwem, nadal jest burmistrzem i nadal chodzi w eleganckich garniturach. Pani doktor, mimo że ma 75 lat, wciąż prowadzi praktykę lekarską i z zapałem przegląda kolejne akta Stasi. Były lider opozycyjnego Nowego Forum i jego żona nie doczekali się stałego, dobrego zajęcia w zjednoczonych Niemczech. A ten, który porwał ich wszystkich do protestu, jest bezrobotny i pełen niechęci do kapitalizmu.