Ci, którzy zajmowali się wcześniej piorunami kulistymi, źle skończyli. Albo produkowali kilogramy zawiłych obliczeń, z których nic nie wynikło, albo zmarnowali życie na ściganiu cieni. Tu Cixin Liu serwuje bodaj najlepszy w całej powieści opis zamkniętego ośrodka na Syberii wraz z opowieścią rosyjskiego fizyka, który w nim pracował. Dla tego wstrząsającego epizodu warto przeczytać całą powieść, która – choć upozowana na SF – właściwie do tego gatunku nie należy, pomimo że pomysły autora, wywiedzione z fizyki, są całkowicie fantastyczne.