Reklama

Pieśń wigilijna 1951

Przyszła Mama i robiła łańcuchy z kolorowych kółeczek. Potem przyszedł Tata i wyciął z kolorowego papieru piękne duże klucze wiolinowe i duże szóstki, bo mamy Plan Sześcioletni. – Na wszelki wypadek – powiedziała Babcia, która weszła zobaczyć co i jak.
Pieśń wigilijna 1951

Foto: AdobeStock

Tata powiedział, że idziemy do fryzjera. Zabrałam pajacyka. On mnie pociesza w trudnych chwilach, jak mówi Tata. Ma dookoła szyjki ładną różową kryzkę, żeby występować w cyrku.

Fryzjer posadził mnie na wysokim krzesełku, z przodu był pluszowy piesek na patyku. Pajacyka dałam Tacie, żeby potrzymał. Fryzjer powiedział, że mała myszka będzie mi jeździć po szyi i zjadać mi włoski z tyłu głowy. Wziął do ręki takie inne nożyczki. Tak strasznie mnie łaskotało, że prawie nie mogłam tego wytrzymać, śmiałam się, aż w końcu się rozpłakałam.

Pozostało jeszcze 95% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama