Reklama

Szlachetne bombardowanie

Wielki pisarz zatrudniony w machinie propagandy wojennej. John Steinbeck (1902-1968), bo o nim mowa, miał za sobą epizod korespondenta podczas II wojny światowej. Możemy sobie o tym właśnie przypomnieć w złożonej z dwóch części książce, z której pierwsza („Była raz wojna") stanowi wznowienie z 1958 r. w tłumaczeniu Bronisława Zielińskiego, ale już druga – „Bomby poszły", choć oryginalnie ukazała się w 1942 r., to dopiero teraz doczekała się polskiej premiery w przekładzie Janusza Ochaba.
Szlachetne bombardowanie

Foto: Underwood Archives/Getty Images

„Była raz wojna" koncentruje się na życiu żołnierzy, na przygotowaniach do operacji wojskowych, oczekiwaniu na godzinę próby, kiedy można postradać życie. Jak żołnierze, którzy jeszcze nie powąchali prochu na polu bitwy, znoszą to doświadczenie? Jego domena to psychologia: zagląda żołnierzom do głów, do bagaży, do kieszeni. Z obserwacji tego, jak się rozlokowali na statku, co mówią i jak się zachowują, wysnuwa prawdę o dramacie wojny. O tym, że dramat ten rozgrywa się na długo przed polem bitwy, bo najtrudniejsze są męki oczekiwania.

Pozostało jeszcze 87% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama