Reklama
Rozwiń
Reklama

Chrabota: Grzech główny: chciwość

Ciekawe, że ta sama cywilizacja, dla której chciwość jest drugim w kolejności grzechem głównym, uczyniła z żądzy posiadania jedną z podstawowych jednostek napędu, a niektórzy twierdzą, że wręcz motor postępu.
Chrabota: Grzech główny: chciwość

Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński

Można to uważać za paradoks, ale osobiście myślę, że bliższa prawdzie jest całkiem inna konstatacja. Ów genialny demiurg, który dyktował twórcom katechizmu grzechy główne, miał tak solenną wiedzę o sile ludzkiej potrzeby posiadania, że uznał za niezbędne postawienie jej czytelnej granicy, jaką miała być konstrukcja grzechu.

I to grzechu o szczególnej wadze. Grzechu głównego; deliktu wykluczającego z sakramentu komunii, a co za tym idzie – imperatywu rzucającego na kolana i kierującego w stronę konfesjonału. Imperatyw ten, jak wiemy, działa również przy innych grzechach głównych. Przy pysze, pożądliwości, zawiści, obżarstwie, gniewie i gnuśności. Wszystkie razem, ukryte w magicznym akronimie SALIGIA, chyba wyczerpują nasze złe skłonności i zarazem najdoskonalej na świecie opisują kondycję współczesnego człowieka. Istoty, która tak zdecydowanie porzuciła sacrum i na własną odpowiedzialność unieważniła grzech. O ile jednak wszystkie pozostałe grzechy główne nie rozstały się tak do końca z mocno rozrzedzoną ciemnością sfery profanum i nawet we współczesnym zlaicyzowanym świecie wciąż uważane są za różnego kalibru wady, chciwość tak bardzo się zbanalizowała i opatrzyła, że niemal nabrała cech cnoty.

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama