Reklama

Chrabota: Grzech główny: chciwość

Ciekawe, że ta sama cywilizacja, dla której chciwość jest drugim w kolejności grzechem głównym, uczyniła z żądzy posiadania jedną z podstawowych jednostek napędu, a niektórzy twierdzą, że wręcz motor postępu.
Chrabota: Grzech główny: chciwość

Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński

Reklama
Reklama
Reklama

Można to uważać za paradoks, ale osobiście myślę, że bliższa prawdzie jest całkiem inna konstatacja. Ów genialny demiurg, który dyktował twórcom katechizmu grzechy główne, miał tak solenną wiedzę o sile ludzkiej potrzeby posiadania, że uznał za niezbędne postawienie jej czytelnej granicy, jaką miała być konstrukcja grzechu.

I to grzechu o szczególnej wadze. Grzechu głównego; deliktu wykluczającego z sakramentu komunii, a co za tym idzie – imperatywu rzucającego na kolana i kierującego w stronę konfesjonału. Imperatyw ten, jak wiemy, działa również przy innych grzechach głównych. Przy pysze, pożądliwości, zawiści, obżarstwie, gniewie i gnuśności. Wszystkie razem, ukryte w magicznym akronimie SALIGIA, chyba wyczerpują nasze złe skłonności i zarazem najdoskonalej na świecie opisują kondycję współczesnego człowieka. Istoty, która tak zdecydowanie porzuciła sacrum i na własną odpowiedzialność unieważniła grzech. O ile jednak wszystkie pozostałe grzechy główne nie rozstały się tak do końca z mocno rozrzedzoną ciemnością sfery profanum i nawet we współczesnym zlaicyzowanym świecie wciąż uważane są za różnego kalibru wady, chciwość tak bardzo się zbanalizowała i opatrzyła, że niemal nabrała cech cnoty.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama