Reklama

Powstanie jak wojna trojańska

Za kilka dni kolejna rocznica powstania i po raz kolejny publicystyczny obowiązek przypomnienia o tej narodowej tragedii. Nie to, żebym się wzbraniał.
Powstanie jak wojna trojańska

Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński

Co roku piszę o warszawskim zrywie z równą pasją. Szukam świeżych wątków, nowych punktów odniesienia. Trochę wbrew tym, którzy uważają, że wszystko już zostało powiedziane.

Ale co roku mam z tym coraz większy problem. Bo ta historia nijak nie chce spowszednieć ani się wyprostować. Zamiast w miarę upływu lat lepiej ją rozumieć, coraz bardziej poddaję się wewnętrznym wątpliwościom. Pomagają w tym zresztą autorzy i czytelnicy „Rzeczpospolitej". Zacznę więc od listu, który otrzymałem 7 lipca, dzień po spektaklu urządzonym dla amerykańskiego prezydenta – i z jego udziałem – na placu Krasińskich. „Przekaż albo dołóż, proszę, drogi Redaktorze – pisze Roman W. – komu i jak trzeba, krzyk niezgody na podwójne bluźnierstwo. Pierwsze, symboliczno-przestrzenne, dotyczy nadużycia przez cyrk Szczerskiego, cyrk Sakiewicza, w końcu cyrk Trumpa nadzwyczajnego miejsca, sacrum albo toposu, za kilka tygodni miejsca publicznego przeżywania najwznioślejszej herodiady i najwstydliwszej polityki. Drugie, polityczne właśnie, dotyczy odmowy byle komu wnikania w sens i przebieg powstania (i w niealiancki status Armii Krajowej przed jego dogorywaniem...) z powodu ówczesnej obojętności. Ba! zgody amerykańskiego prezydenta i establishmentu na tysiące ofiar warszawskiej elity, mniej więcej jak współcześnie w Aleppo, więc i żadnego mea culpa w półgodzinnym wodolejstwie Donalda I, elekcyjnego prokróla (prokonsula?) Trójmorza, który równie chyżo zwiewałby jak francusko-medycejski Henryk".

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama