Patrząc z perspektywy podobieństw do rzeczywistości, czyli aluzyjności, otrzymaliśmy w pierwszym odcinku obrotowy rebus, który, gdy coś nazwiemy, pokazuje coś innego. I tak przez cały odcinek. Zabawa w zgadywankę trwa.
Z jednej strony to satyra pisana i grana grubą kreską, z drugiej coś miałkiego i oczywistego, co na końcu zaskakuje, czyli wciąga. A raczej zaciekawia. Pierwsze pytanie, jakie się ciśnie na usta: gdzie to jest?
„Reżim” z Kate Winslet kręcono w Wiedniu
Zdjęcia były kręcone w cesarskim pałacu letnim w wiedeńskim Schonbrunn, obwieszonym flagami reżimu, ale perspektywa za pałacem jest jak w Monachium – alpejska. Choć może podobne widoki są w Bułgarii czy Rumunii.
Czytaj więcej
W 1976 roku, jako trzynastolatka, przyjechała do Cannes z filmem Martina Scorsese „Taksówkarz". 45 lat później Jodie Foster odbierze na festiwalu Z...
To trochę jak w „Ubu królu” (Polska, czyli nigdzie): na pewno kraj w Europie Środkowo-Wschodniej.
Na pewno poza UE i NATO. A jednak prowadzi biznesy z USA, które tolerują reżim, inwigilację obywateli i topienie we krwi górniczych demonstracji, ponieważ kraj kanclerki Eleny Vernham (Kate Winslet) ma kobalt, pozyskiwany dotąd z Chin, a pandemia przerwała łańcuchy dostaw.
Vernham, lekarka z prowincjonalnego Rinburga, mało liczącą się partyjkę ojca rozwinęła w potęgę i pokonała „neomarskistowskiego” kanclerza Keplingera (w tej roli zobaczymy Hugh Granta) i jego „bandę złodziei”.
Antylewacki reżim właśnie świętuje siedmiolecie zwycięstwo, zaś kanclerka fałszuje śpiewając na party. Ma więc ambicje koncertowe jak Billy Clinton. Panicznie boi się choroby – jak Putin. Odwiedza leżącego w sarkofagu, zabalsowanego ojca, który zaczyna się rozkładać – jak Lenin.
Jednocześnie wypomina ojcu brak wiary – może jak Marine Le Penn swojemu ojcu, założycielowi Zjednoczenia Narodowego.
Kate Winslet bełkocze jak Trump
Pani Kanclerz przypomina też bełkotliwą frazeologią Trumpa. Każdego po trochu, czyli wszystkich.
Mamy też odpowiednika Rasputina. To kapral Herbert Zubak (Matthias Schoenaerts). Ktoś, kto był nikim, a ma na rękach krew górników, staje się zausznikiem kanclerki. Ma ją uzdrowić mentalnie. Zobaczymy, jak będzie.
Guillaume Gallienne gra Nicholasa Vernhama, francuskiego męża Eleny, który porzucił dla niej rodzinę i Paryż, ale wciąż kocha poezję, może wydawać swój periodyk poetycki, a staje się podejrzliwy wobec Zubaka.
Czytaj więcej
HBO rozwiązało kontrakt z serbsko-rosyjskim aktorem Milošem Bikoviciem, który miał zagrać w nadchodzącym sezonie serialu „Biały Lotos”. Nastąpiło t...
Na razie – bez sensacji, choć przecież reżimy są coraz bardziej krwawe i bezwzględne.
Producenci przywalili Ameryce, bo mają wolność słowa. Putin i inni spokojnie robią swoje i czekają na wynik „wolnych wyborów”, w których postarają się, jak wcześniej, zmanipulować wynik. Szczególnie po śmierci Nawalnego, jest w tym filmie coś dziwnie niefrasobliwego.