Wyniki dwóch badań zostały opublikowane w czasopismach „PLOS Medicine” i „Human Reproduction Open”. Oba badania przeprowadził dr Sharon Daniel. Opierają się one na dwóch dekadach danych klinicznych zgromadzonych w ramach rejestru siPREG (Southern Israeli Pregnancy Registry). Kluczem do obu prac jest metoda statystyczna, która pozwala oddzielić działanie samego leku od powodu, dla którego kobieta go przyjęła.
– Na pierwszy rzut oka surowe dane mogłyby sugerować niewielki wzrost liczby wad wrodzonych u kobiet, które przyjmowały te leki – wyjaśnia dr Daniel. – Nasza analiza pokazała jednak, że ryzyko było w rzeczywistości związane z chorobą podstawową matki – taką jak wysoka gorączka, infekcja czy choroba przewlekła – a nie z samymi lekami przeciwbólowymi – tłumaczy. Innymi słowy, to nie tabletka, lecz stan zdrowia, który skłonił kobietę do sięgnięcia po nią, odpowiadał za różnicę widoczną w danych.
NLPZ w pierwszym trymestrze
Pierwsze badanie objęło wszystkie ciąże udokumentowane w Centrum Medycznym Soroka w Beer Szewie w latach 1998–2018, które zakończyły się porodem albo przerwaniem ciąży z powodu podejrzenia nieprawidłowości u płodu. Łącznie przeanalizowano 264 858 ciąż, z czego w ponad 20 tys. matka w trakcie ciąży korzystała z leków przeciwzapalnych.
Czytaj więcej
Zasiłek chorobowy dla kobiet w ciąży już wkrótce może być od pierwszego dnia wypłacany przez ZUS z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. W Sejmie ruszy...
Surowy odsetek wad wrodzonych był nieco wyższy w grupie narażonej na NLPZ (8,2 proc. wobec 7,0 proc.). Jednak po uwzględnieniu takich czynników jak gorączka, choroby zapalne, ból, dane o stanie zdrowia i stylu życia matki (np. wiek, palenie) czy schorzenia przewlekłe, pozorny związek zniknął. Badacze nie stwierdzili zwiększonego ryzyka dla żadnej z głównych kategorii wad – układu sercowo-naczyniowego, mięśniowo-szkieletowego, ośrodkowego układu nerwowego, pokarmowego ani moczowego. Efektu nie było również wtedy, gdy każdy lek analizowano osobno.
– Wyniki pokazały, że leki z grupy NLPZ można bezpiecznie stosować w pierwszym trymestrze i nie są one związane z powstawaniem wad wrodzonych – podsumowuje dr Daniel.
Paracetamol przez całą ciążę
Drugie badanie skupiło się na paracetamolu – najczęściej stosowanym na świecie leku na ból i gorączkę. Sprawdzano, czy jego stosowanie w ciąży wiąże się z wadami wrodzonymi, martwym urodzeniem, niską masą urodzeniową, niską punktacją w skali Apgar, niewydolnością nerek u noworodka lub przedwczesnym zamknięciem przewodu tętniczego (ważnego naczynia w krążeniu płodowym).
Czytaj więcej
W efekcie wygaszania tzw. specustawy ukraińskiej znacząco spadła liczba uchodźców z Ukrainy leczących się w polskim systemie publicznym. W lutym by...
Na paracetamol narażonych było 15,5 proc. ciąż w pierwszym trymestrze i 14,1 proc. w trzecim. Także tutaj surowy odsetek wad wydawał się wyższy w grupie narażonej (7,9 proc. wobec 6,9 proc.), lecz po uwzględnieniu cech ciąży i schorzeń matki badacze nie znaleźli niezależnego związku między paracetamolem a wadami wrodzonymi. Stosowanie leku w trzecim trymestrze nie wiązało się również ze zwiększonym ryzykiem niewydolności nerek u noworodka ani powikłań sercowych.
Pozostawał jeszcze jeden problem. Część kobiet bierze paracetamol sama, bez recepty i konsultacji z lekarzem, więc nie zawsze trafia to do dokumentacji medycznej. Badacze sprawdzili, czy takie nieodnotowane przypadki mogły zniekształcić wynik. – Okazało się, że musiałoby ich być nierealnie dużo, żeby cokolwiek zmienić – podkreśla dr Ariel Hassidim, współautor badania. Wcześniej ten sam interdyscyplinarny zespół naukowców potwierdził bezpieczeństwo antybiotyku doksycykliny w pierwszym trymestrze.
Donald Trump na wojnie z paracetamolem
We wrześniu 2025 r. prezydent USA Donald Trump zwołał wspólnie z sekretarzem zdrowia Robertem F. Kennedym Jr. głośną konferencję prasową, na której stwierdził, że zażywanie paracetamolu w czasie ciąży powoduje autyzm u dzieci, a sam lek odpowiada za „gwałtowny wzrost” liczby przypadków. Zaapelował do ciężarnych, by go unikały, mówiąc, że mają „walczyć jak lwy”, aby go nie brać. Jego administracja próbowała nakłonić amerykańską Agencję Żywności i Leków (FDA) do zmiany ostrzeżeń na opakowaniach leków.
Wypowiedź spotkała się z ostrą reakcją środowiska medycznego, w tym Amerykańskiego Kolegium Położników i Ginekologów oraz brytyjskiego Narodowego Towarzystwa Autystycznego, które uznały ją za pseudonaukę i sianie paniki. Eksperci przypominali, że największe dotychczasowe analizy – w tym szwedzkie badanie z 2024 r. obejmujące 2,4 mln ciąż – nie wykazały żadnego związku między paracetamolem w ciąży a autyzmem czy ADHD u dziecka. Zwracali też uwagę na realne zagrożenie, jakim jest nieleczona wysoka gorączka matki w pierwszym trymestrze. Paracetamol pozostaje przy tym jedynym lekiem przeciwgorączkowym uznawanym za bezpieczny w ciąży, podczas gdy ibuprofen nie jest zalecany po 20. tygodniu ze względu na ryzyko powikłań u dziecka.
Po wystąpieniu prezydenta w części amerykańskich szpitali odnotowano spadek podawania paracetamolu sięgający 10 proc. Wyniki z Izraela przeczą temu, co głosił Trump. Izraelscy badacze pokazali, że to choroba matki – wysoka gorączka czy infekcja – może obciążać organizm i wpływać na statystyki. Odradzanie kobietom paracetamolu oznaczałoby zatem pozostawienie takiej gorączki bez leczenia, a to właśnie ona, a nie tabletka, stanowi udokumentowane zagrożenie dla rozwoju płodu.
Czytaj więcej
Badanie poziomu glukozy we krwi należy do podstawowych elementów profilaktyki zdrowotnej. Pozwala wcześnie wykryć stan przedcukrzycowy i cukrzycę,...
Twierdzenia Trumpa dotyczyły konkretnie autyzmu i ADHD, które obaliło m.in. wspomniane badanie ze Szwecji. Naukowcy z Izraela wzięli natomiast pod lupę inne potencjalne skutki – wady wrodzone narządów, masę urodzeniową i powikłania ciążowe.
– Celem rejestru siPREG jest zastąpienie niepewności dowodami – podsumowuje dr Daniel. – Te wyniki pozwalają na odpowiedzialne, oparte na badaniach postępowanie w przypadku bólu i gorączki, co zapewnia lepsze efekty zdrowotne zarówno matce, jak i dziecku – dodaje.