Reklama

To nie jest antykoncepcyjny bantustan

Publikacja: 20.01.2015 15:49

Marek Domagalski

Marek Domagalski

Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompala

Jeśli „pigułka dzień po" była do tej pory na receptę, to decyzja o rezygnacji z recepty, czy to władz Unii, czy Warszawy, powinna być podejmowana i wprowadzana w sposób cywilizowany.

A więc nie pokrętnie,  z zaskoczenia, ale z wyprzedzeniem, po społecznej dyskusji.

Recepta to sprawa poważna, tym bardziej gdy dotyczy środka dla jednych antykoncepcyjnego, a dla innych wczesnoporonnego. Nie będę rozstrzygał tej kwestii – to zostawiam specjalistom, skupię się na metodzie legislacyjnej. Tym bardziej że dotyka spraw drażliwych społecznie, politycznie i ideowo. Kwestii uzgodnionej utrzymywanym od 20 lat tzw. kompromisem aborcyjnym, o który nie było łatwo.

Niewiele jest spraw poważnych, w których udało się ustanowić i utrzymywać pokój społeczny. Jeśli nawet zatem Unia zaskoczyła polskie władze, to po to mamy tylu urzędników i dyplomatów, aby informowali społeczeństwo, co akurat smaży Bruksela i czym nas może uraczyć. Jeśli jednak Unia już podjęła decyzję, która dotyka tak drażliwej dla Polaków kwestii, to władze polskie powinny były nam szybko i klarownie wyjaśnić, co ona znaczy, jakie Polska ma prawne i faktyczne pole manewru. Nie jest przecież tak, że wszystkie unijne dyrektywy są wdrażane z automatu. Władze powinny zaprezentować wszystkie opcje, a nie obwieszczać, jak  resort zdrowia, jakoby jedyną możliwość: że jeśli nie ma krajowych regulacji, to „pigułki dzień po" będą bez recepty.

Musiało upłynąć trochę czasu, aż rząd się zreflektował i premier Ewa Kopacz powiedziała, że trwają jednak prace legislacyjne nad regulacją dostępu do pigułek, z gwarancjami bezpieczeństwa dla pacjentek, ale też ograniczeniem dostępności pigułki dla nieletnich.

Reklama
Reklama

Lepiej późno niż wcale.

Niezależnie od istoty zagadnienia (reglamentowania bądź nie i i ewentualnie w jakim zakresie pigułki) nadużyciem było w tej sprawie prezentowanie dyrektywy jako dyktatu Unii wobec krajów członkowskich. To niesprawiedliwe dla samej Unii, a uwłaczające dla polskiego społeczeństwa, które przecież nie żyje w jakimś protektoracie czy kolonii, by można mu było narzucić z zewnątrz tak fundamentalne regulacje.

Opinie Prawne
Sędzia Piotr Mgłosiek odpowiada profesorom: „Anarchia w systemie już jest”
Opinie Prawne
PiS nie usunął art. 212, a po skazaniu Adama Borowskiego grzmi o reżimie
Opinie Prawne
Gutowski, Kardas: To nie chwalebne intencje są podstawą orzeczeń sądowych
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: Są niezależni, niezawiśli, bezstronni i nie czują żenady
Opinie Prawne
Ziobro przed Trybunałem Stanu? Adwokat o „legalnym fortelu”
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama