Zbigniew Kmieciak: Trybunał Konstytucyjny mogą zastąpić sądy

Jeśli pakiet naprawczy TK będzie blokowany, sytuację może czasowo rozwiązać rozproszona kontrola konstytucyjności.

Publikacja: 07.03.2024 08:16

Zbigniew Kmieciak: Trybunał Konstytucyjny mogą zastąpić sądy

Foto: Adobe Stock

Niezdolność Trybunału Konstytucyjnego w obecnym składzie do wypełniania zadań to niezaprzeczalny fakt. Skalę dysfunkcji w działalności tego organu można mierzyć ilością rozpoznanych w ostatnich latach spraw, porównaniem tempa podejmowania rozstrzygnięć uwarunkowanych politycznie i pozostałych, finezją argumentacji prawnej, organizacją prac i stopniem skonsolidowania obsady personalnej, a nawet wysublimowaniem wypowiedzi osoby stojącej na czele TK. Stwierdzenia prezes J. Przyłębskiej, takie jak to, które 2 listopada 2023 r. padło na antenie TVP Info, zaskakują oryginalnością i odwagą. Czy jednak przystają do rzeczywistości? Kategorycznie opowiedziała się ona za tezą, że prerogatywa prezydencka jest „królewska, święta”, jego decyzja więc „kończy wszelkie dyskusje”. Niestety, tej wizji (osadzonej w mrokach średniowiecza?) nie wsparła nawet skromnym wyjaśnieniem. Nie zauważyła też, że nawet tam, gdzie prerogatywy królewskie przetrwały jako relikt dawnej władzy, związano je przepisami ustawodawstwa, konwenansami konstytucyjnymi i ustaleniami interpretacyjnymi sądów, które zredukowały swobodę Korony do minimum. Trudno też doszukać się uzasadnienia dla wytworów działalności orzeczniczej TK, w tym rezultatów rozdętej aktywności w uruchamianiu środków ochrony tymczasowej, traktowanych jako narzędzie blokowania poczynań rządzących i rekwizyt potwierdzający omnipotencję Trybunału.

Wady postanowień

Przykładowo, w wydanych jednoosobowo postanowieniach tymczasowych z 1, 6, 7 i 27 lutego 2024 r. (odpowiednio: Ts 19/24, Ts 20/24, Ts 21/24 i Ts 32/24), w różnych co do przedmiotu sprawach (zawieszenia prezesa sądu w pełnieniu czynności i – odrębnie – jego odwołania, wykonywania mandatu członka KRS i równolegle realizacji kompetencji sędziego oraz wykonywania zadań i kompetencji sędziego delegowanego do Biura KRS i powołanego na szefa tego Biura), rozmiar i skutki popełnionych błędów mogą zaskakiwać nawet wytrawnego analityka orzecznictwa Trybunału. Sentencje postanowień Ts 19/24 i Ts 32/24 są wiernym powtórzeniem treści skierowanych do TK wniosków o udzielenie ochrony. To istotne dla wyniku ich oceny, gdyż powielają wiernie błędy i nieścisłości, których dopuścił się wnioskodawca.

Wszystkie postanowienia obciążone są też uchybieniem polegającym na nieprawidłowym ustaleniu podstawy prawnej zapadłych rozstrzygnięć. W sprawie Ts 20/24 za wyłączną podstawę postanowienia uznano art. 755 kodeksu postępowania cywilnego w zw. z art. 36 ustawy z 30 listopada 2016 r. o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym (u.o.t.p.), choć wobec jednoznacznego brzmienia art. 79 tej ustawy pierwsze z unormowań nie mogło w niej zaleźć zastosowania. W pozostałych sprawach dwa wskazane przepisy uzupełniono, wymieniając jeszcze jedno uregulowanie – to, które tworzy rzeczywistą podstawę do udzielenia ochrony tymczasowej przez Trybunał, tj. art. 79 u.o.t.p. Nie ustrzegło to wydających postanowienia przed błędem polegającym na rozszerzeniu orzekania poza dopuszczone ustawowo.

W każdym z postanowień tymczasowych znalazły się dyspozycje dotyczące zastosowania nieznanych przepisom środków zabezpieczających, rodem z innej sfery – całkowicie obcej temu, czym zajmuje się TK (sztucznie „przypiętych” do jego kognicji czy też „przeniesionych” żywcem z art. 755 k.p.c.). Równie rażącą wadliwością dyskwalifikującą zapadłe postanowienia okazało się podjęcie ich, choć wnoszący skargę konstytucyjną nie wyczerpali przysługującej im drogi prawnej, czym nie dopełnili wymagania określonego w art. 77 u.o.t.p. Oznacza to, że dokonanie, w ekspresowym trybie, „zabezpieczenia” w osobliwej i niezgodnej z ustawą wersji było przedwczesne, prawnie bezzasadne.

Czytaj więcej

Reforma TK z pakietem Bodnara - plan niezbyt realny, ale ambitny

Okres przejściowy

Przedstawiony 4 marca 2024 r. przez ministra sprawiedliwości pakiet naprawczy TK odznacza się konsekwencją i spójnością. Przywraca wiarę w to, że uda się wybrnąć z kłopotliwej dla rządzących sytuacji.

Projektodawcy mają zapewne świadomość, że przed upływem kadencji urzędującego prezydenta i przy obecnym układzie sił w Sejmie wprowadzenie postulowanych zmian będzie nad wyraz trudne. Wyłania się zatem pytanie, czy jest alternatywa dla proponowanych posunięć.

Uważam, że tak, a co więcej – zakłada ją sam plan naprawczy. Alternatywą tą jest zupełna marginalizacja Trybunału, zignorowanie na płaszczyźnie urzędowej jego orzeczeń jako organu niezdolnego w sensie prawnym do pełnienia przypisanych mu funkcji, skompromitowanego i pozbawionego przez to legitymacji do działania. Jego zadania mogłyby przejściowo przejąć sądy. W jakimś stopniu już teraz wykonują one zadania kojarzone z rozproszoną kontrolą konstytucyjności. W państwie uznawanym za spadkobiercę tradycji prawnej niemieckiego obszaru kulturowego jest to niewątpliwie przykład interesującego eksperymentu. Zaletą tego rozwiązania jest, że jego wdrożenie nie wymaga zmian ustawodawstwa, a jedynie kontynuowania znanej sądownictwu praktyki. Ryzyko rozchwiania orzecznictwa nie wydaje się – z racji nieodległej perspektywy przeprowadzenia docelowych zmian – duże, natomiast korzyści płynące z tego posunięcia znaczące.

Autor jest prof. zw. dr hab., kierownikiem Zakładu Komparatystyki Postępowania Administracyjnego UŁ, sędzią NSA w st. spoczynku

Czytaj więcej

Pakiet Bodnara: więcej rozproszonej kontroli konstytucyjnej
Opinie Prawne
Marek Isański: TK bytem fasadowym. Władzę w sprawach podatkowych przejął NSA
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Opinie Prawne
Tomasz Pietryga: Rząd Tuska w sprawie KRS goni króliczka i nie chce go złapać
Opinie Prawne
Tomasz Pietryga: Czy tylko PO ucywilizuje lewicę? Aborcyjny happening Katarzyny Kotuli
Opinie Prawne
Marek Dobrowolski: Trybunał i ochrona życia. Kluczowy punkt odniesienia
Opinie Prawne
Łukasz Guza: Ministra, premier i kakofonia w sprawach pracy