Kappes, Siemiątkowski: Sprawa likwidacji „misyjnych” spółek medialnych nadal otwarta

Statuty obydwu spółek przewidują ich likwidację. Oznacza to, że rejestrując spółki w 1992 r. sąd rejestrowy uznał, że ich likwidacja jest możliwa. I przez cały czas, aż do teraz ani Skarb Państwa – właściciel, ani Krajowa Rada, ani Rada Mediów nie uznały za stosowne skorygować tego w statutach.

Publikacja: 25.01.2024 10:24

Kappes, Siemiątkowski: Sprawa likwidacji „misyjnych” spółek medialnych nadal otwarta

Foto: Adobe Stock

Burza wokół Telewizji Polskiej SA i Polskiego Radia SA trwa w najlepsze. Pierwszy wątek - zmian w składzie organów tych spółek został przesłonięty przez drugi – rozwiązania spółek, co oznacza ich postawienie w stan likwidacji. Gwoli ścisłości dodajmy jednak, że kwestia zmian w składzie organów utraciła znaczenie tylko w zakresie wpisu nowego zarządu, natomiast rada nadzorcza działa także w spółce w likwidacji.

TP SA i PR SA to jednak spółki akcyjne

Każda spółka handlowa może zostać rozwiązana na skutek uchwały podjętej przez wspólników. Tylko że telewizja Polska i Polskie Radio to szczególne spółki handlowe. Ich pierwotnym i najważniejszym źródłem regulacji jest – jak dla każdej spółki handlowej – Kodeks spółek handlowych (dalej „k.s.h.”). Jednak z uwagi na przypisaną im tzw. misję publiczną, ustawa o radiofonii i telewizji (z 1992 r.) wprowadza jednak dla tych spółek pewne modyfikacje w stosunku do zwykłych spółek. Ustawa nakazuje utworzenie tych spółek, co nie oznacza, że są to osoby prawne powołane na podstawie ustawy. Powstały one w trybie takim jak inne spółki, poprzez rejestrację w KRS, ale w wykonaniu nakazu ustawowego. Istotne modyfikacje to m. in. właśnie przypisanie im tzw. misji publicznej, co oznacza, że spółki te realizują cel publiczny a nie tylko cel biznesowy (maksymalizacja zysku), szczególny tryb zmiany w składzie organów (pierwotnie kompetencję tę miał organ konstytucyjny – Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji a od 2016 r. tzw. Rada Mediów Narodowych, ciało stricte polityczne). Zgoda Rady Mediów konieczna jest także do zmiany w statutach tych spółek. „Misja publiczna” obydwu spółek wynika także z ustawy z 2016 r. o zasadach zarządzania mieniem państwowym, ale ustawa ta wyłącza stosowanie k.s.h. w jeszcze węższym zakresie niż ustawa o radiofonii i telewizji i nie dotyka kwestii likwidacji.

Na tym kończą się odrębności Telewizji Polskiej i Polskiego Radia w stosunku do zwykłych spółek akcyjnych. W szczególności, ustawa o radiofonii i telewizji (ani żadna inna ustawa) nie wyłącza stosowania wobec tych spółek pozostałych przepisów k.s.h. W tym przepisów o rozwiązaniu i likwidacji tych spółek. A trudno niedopuszczalność stosowania wskazanych wyraźnie przepisów wykładać inaczej jako dozwolenie na stosowanie pozostałych przepisów k.s.h. Z tego punktu widzenia minister Sienkiewicz jako przedstawiciel jedynego akcjonariusza tych spółek – Skarbu Państwa - miał prawo podjąć uchwały o rozwiązaniu spółek.

Argument z misji publicznej

Sąd rejestrowy uzasadnia rzekomą niedopuszczalność likwidacji obydwu spółek ich „misją publiczną”, której nie da się jakoby pogodzić z ich likwidacją. Stawia tym samym tezę, że spółek tych nie można w ogóle zlikwidować, bez względu z jakiego powodu i w jakim trybie, bo nie będą mogły realizować misji publicznej. Argument ten jest nie do zaakceptowania. Skoro spółki te nie mogą być nawet postawione w stan upadłości (wyłącza to art. 6 ustawy Prawo upadłościowe) to tym bardziej musi istnieć możliwość ich zlikwidowania. Musi bowiem istnieć jakiś sposób zakończenia bytu prawnego spółki na wypadek jej niewypłacalności (do której zresztą wobec znanych okoliczności TP i PR zmierzają), co zresztą leży zarówno w interesie aktualnych wierzycieli jak i przyszłych, o czym nie należy zapominać. Tymczasem żaden szczególny sposób likwidacji nie został przewidziany w ustawie o radiofonii i telewizji. Po wtóre, nie znamy planów min. Sienkiewicza, ale misja publiczna może być realizowana także przez inne spółki, działające pod takimi samymi firmami: Telewizja Polska SA i Polskie Radio SA a zgodność z ustawą o radiofonii i telewizji będzie zachowana, bo ustawa stanowi tylko, że telewizje publiczną tworzy TP (analogicznie co do radia publicznego).

Poza tym sąd rejestrowy nie wziął pod uwagę argumentu, że gdyby ustawodawca, z definicji racjonalny, nie chciał dopuścić do likwidacji tych spółek, to wyłączyłby także stosowanie przepisów k.s.h. o rozwiązaniu i likwidacji spółki tak, jak to zrobił z kilkoma innymi przepisami k.s.h. Temu dość prostym argumentowi sąd rejestrowy przedstawia argument „z misji”, oparty na dość arbitralnych rozważaniach, z tezą, że skoro jest misja, to podmiot musi istnieć, cokolwiek by się działo.

Argument z wyroku TK z 2016 r.

Sąd rejestrowy w jednym z uzasadnień powołuje się na wyrok TK (jeszcze tego prawdziwego) z 13.12.2016 r. W wyroku tym TK uznał za niekonstytucyjne przewidziane w uchwalonej przez PiS tzw. małej ustawie medialnej pozbawienie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, organu konstytucyjnego kompetencji do kształtowania składu organów TP i PR na rzecz ministra reprezentującego Skarb Państwa. Jednak PiS powołał sobie inny organ (Rada Mediów Narodowych) który podobnie pozbawił Krajową Radę tej kompetencji. Nie wchodząc głębiej w te zagadnienia (Krajowa Rada jest pozbawiona kompetencji przez sprzeczną z konstytucją Radę Mediów co tworzy lukę prawną), wyrok dotyczył kształtowania składu organów – zarządów i rad nadzorczych i uznawał pozbawienie tej kompetencji Krajowej Radzie za sprzeczne z Konstytucją. Na rzecz Krajowej Rady, przed pozbawieniem jej tej kompetencji zastrzeżone było powoływanie członków rad nadzorczych (z wyjątkiem jednego) i zarządów. Z całą pewnością kompetencji organu władzy publicznej (a takim jest Krajowa Rada) nie wolno wykładać rozszerzająco, a jako że przepis ten stanowi wyjątek od regulacji k.s.h. (gdzie to walne zgromadzenie powołuje członków rady) to mamy kolejny argument przeciwko takiej wykładni (wyjątków nie interpretuje się rozszerzająco). Poza tym likwidator nie jest organem spółki, zatem Krajowa Rada, nawet przed okrojeniem jej kompetencji w 2015 r. nie mogła go powołać ani odwołać. Nawet rada nadzorcza zwykłej spółki akcyjnej nie ma wpływu na jego wybór, chyba że statut przyznaje jej taką kompetencję.

Wątpliwa kognicja sądu rejestrowego

Sąd rejestrowy uzasadnia swoją kognicję do badania zgodności z prawem uchwał zgromadzeń stanowiących podstawę wpisu likwidacji spółek artykułem 23 ust. 1 ustawy o KRS (Sąd rejestrowy bada, czy dołączone do wniosku dokumenty są zgodne pod względem formy i treści z przepisami prawa). Z tym przepisem jest jednak pewien problem i to właśnie w odniesieniu do uchwał stanowiących podstawę wpisu do KRS. Sąd powołuje się na akceptację takiej kompetencji przez Sąd Najwyższy w uchwale z 24.07.2013 r. Tyle że niespełna dwa miesiące później (19.09.2013 r.) SN podjął uchwałę wyższej rangi - składu 7 sędziów, z której jasno wynika, że monopol na ocenę zgodności uchwał z prawem ma sąd procesowy rozpoznający powództwo o uchylenie lub stwierdzenie nieważności uchwały i żaden inny sąd ani organ nie może we własnym zakresie uznać uchwały za sprzeczną z prawem a może to uczyć dopiero wówczas, gdy sąd procesowy, rozpoznający powództwo o stwierdzenie nieważności takiej uchwały stwierdzi te nieważność, czyli de facto uchyli ją (bo taki wyrok ma według tej uchwały charakter konstytutywny). Tym samym sąd rejestrowy nie miał prawa badać zgodności z prawem uchwały zgromadzeń akcjonariuszy obu spółek, stanowiących podstawę wniosku o wpis likwidacji. Reasumując – sąd rejestrowy wyszedł poza swoją kognicję powołując się w uzasadnieniu postanowienia o oddaleniu wniosku o wpis likwidacji na rzekomą sprzeczność z prawem uchwał o rozwiązaniu spółki, wbrew uchwale 7 sędziów SN. Sąd rejestrowy wspomina wprawdzie o uchwale 7 sędziów, jednak jest odmiennego zdania niż skład, który wydał uchwałę i powołuje się przy tym na stanowisko doktryny. Owszem, doktryna podzieliła się w sprawie oceny tej uchwały. Była ona krytykowana w literaturze i to nie tylko przez autora, na którego powołuje się sąd rejestrowy, ale jest to jednak uchwała 7 sędziów, orzeczenie szczególnie wysokiej rangi i ukształtowała ona powszechną praktykę, ale już nie sądu rejestrowego w komentowanych sprawach. Swoją drogą, ciekawa byłaby sytuacja, gdy po odmowie wpisu likwidatora do KRS z uwagi na rzekomą wadliwość uchwały o rozwiązaniu spółki i ustanowieniu likwidatora zapadłby wyrok sądu procesowego oddalający powództwo o stwierdzenie nieważności tej uchwały….

TK należy ignorować

W uzasadnieniu jednego z postanowień pojawia się – na końcu, niejako wtrącony - wątek „wyroku” TK z 18.01.2024 r., który został wydany w iście ekspresowym tempie, a z którego wynika niestosowalność przepisów o rozwiązaniu i likwidacji spółki do TP i PR. Pomijając już wielokrotnie podnoszone, także na łamach RzP, zarzuty co do statusu TK Przyłębskiej jako takiego (że nie jest on sądem konstytucyjnym przewidzianym w art. 194 Konstytucji z uwagi na trwale niewłaściwy skład i wadliwie powołanego prezesa), to przecież w wydaniu tego wyroku brał udział sędzia – dubler, czyli nie-sędzia TK. Przypomnijmy, że w takiej właśnie sprawie wypowiedział się Europejski Trybunał Prawa Człowieka w znanym wyroku w sprawie XeroFlor v. Polska z 7.05.2021 r.. Tym samym – w dużym uproszczeniu – „wyrok” TK należy uznać za dotknięty nieważnością i zignorować. I nie trzeba szczególnej odwagi, by powołać się na to, uzasadniając niezastosowanie się do tego „wyroku”.

Likwidacja w statutach

Na koniec jeszcze taki „drobiazg”. Statuty obydwu spółek przewidują ich likwidację. Oznacza to, że rejestrując spółki w 1992 r. sąd rejestrowy uznał, że ich likwidacja jest możliwa. I przez cały czas, aż do teraz ani Skarb Państwa – właściciel, ani Krajowa Rada, ani Rada Mediów nie uznały za stosowne skorygować tego w statutach. Co więcej, krótko przed zmianą rządu próbowano zmienić – za zgodą Rady Mediów – szczegółową regulację statutową dotyczącą osób likwidatorów. Zmiana nie została zarejestrowana przez sąd gospodarczy, ale z powodów formalnych a nie dlatego, że uznano likwidacje jako taką za niedopuszczalną. Teraz, po ponad 30 latach sąd rejestrowy powziął odmienny pogląd prawny. No cóż, jest niezawisły. Miał prawo taki pogląd zaprezentować, tyle, że wygląda to zadziwiająco.

Dokonaliśmy oceny najważniejszych wątków uzasadnień obydwu postanowień. Pominęliśmy te, które na to nie zasługiwały, (jak np. rozważania o uchwale o likwidacji jako pozornej czynności prawnej). Argumenty mające uzasadnić odmowę wpisania likwidacji TP i RP budzą nasze zasadnicze wątpliwości i pozwalają uznać je za eksces orzeczniczy.

Aleksander Kappes jest profesorem Uniwersytetu Łódzkiego i adwokatem

Tomasz Siemiątkowski jest profesorem w Szkole Głównej Handlowej i adwokatem

Opinie Prawne
Jakubowski, Gadecki: Archeolodzy kontra poszukiwacze skarbów. Kolejne starcie
Opinie Prawne
Marek Isański: TK bytem fasadowym. Władzę w sprawach podatkowych przejął NSA
Opinie Prawne
Tomasz Pietryga: Rząd Tuska w sprawie KRS goni króliczka i nie chce go złapać
Opinie Prawne
Tomasz Pietryga: Czy tylko PO ucywilizuje lewicę? Aborcyjny happening Katarzyny Kotuli
Opinie Prawne
Marek Dobrowolski: Trybunał i ochrona życia. Kluczowy punkt odniesienia