Mariusz Muszyński o sejmowych uchwałach i praworządności

Naczytałem się różnych wystąpień, jak to nowy Sejm przy pomocy uchwał zrobi porządek w wielu instytucjach, a w szczególności usunie niektórych sędziów TK. Przypominam zatem, że wybór sędziego TK jest materią konstytucyjną, nie ma więc możliwości uchylenia go w trybie innym niż konstytucyjny.

Publikacja: 09.11.2023 14:45

Mariusz Muszyński

Mariusz Muszyński

Foto: Fotorzepa/Jerzy Dudek

Naprawdę nie mam zwyczaju dyskutować na poziomie prawniczej ignorancji. Ani to honor, ani przyjemność. W polskim dyskursie normą stały się już jednak opinie, których jakość merytoryczna przeraża. Dlatego parafrazując lokalnego klasyka – nie chcę, ale czasem muszę.

Na zderzenie z Konstytucją

Cel nie uświęca środków. Osoby, które głoszą hasła o przywracaniu praworządności i demokracji, po wyborach (demokratycznych zresztą) muszą swoje działania opierać na metodach praworządnych i demokratycznych. Tymczasem w ostatnich dniach naczytałem się różnych wystąpień, jak to nowy Sejm przy pomocy uchwał zrobi porządek w wielu państwowych instytucjach, a w szczególności usunie przynajmniej niektórych sędziów Trybunału Konstytucyjnego.

Praworządność wymaga procedowania w zgodzie z Konstytucją, w tym przestrzegania zasady legalizmu (art. 7), a także podziału i równowagi władzy (art. 10). Proponowane działania nie przestrzegają żadnej z tych zasad ani chronionych przez nie wartości. Pokazują to zarówno argumenty odnoszące się do samych zasad, jak i pozycji ustrojowej Trybunału Konstytucyjnego oraz prawnego poziomu regulacji kwestii związanych z organizacją tego organu.

Czytaj więcej

Igor Tuleya: Nie mam dobrej opinii o sędziach biernych w "walce o praworządność"

Fundamentem praworządności jest zasada legalizmu, nakazująca organom władzy publicznej działanie na podstawie i w granicach prawa. Jeśli zatem wybór sędziego TK jest materią konstytucyjną, to nie ma możliwości uchylenia wyboru w trybie innym niż określony w Konstytucji. Z żadnego powodu. Nawet pod pretekstem stwierdzenia rzekomej nieważności aktu wyboru czy wykonania wyroku trybunału międzynarodowego. A jeśli Konstytucja nie przewiduje upoważnienia dla określonego organu ani procedury działania, to aktem niższego rzędu nie jest możliwe nie tylko usunięcie sędziego, ale nawet wykreowanie tej kompetencji jakiemuś organowi.

Trybunał Konstytucyjny jest organem władzy sądowniczej, niezależnym od innych władz. Składa się z piętnastu sędziów wybieranych przez Sejm na dziewięć lat. Ponowny wybór jest niedopuszczalny (art. 194 ust. 1 Konstytucji). To znaczy, że ustrojowa rola Sejmu w procesie kreacji składu Trybunału Konstytucyjnego kończy się na wyborze sędziego TK. Sejm wyraża swoją decyzję w formie uchwały i konsumuje kompetencję. Podkreślę: konstytucyjną kompetencję kreacyjną, co oznacza, że wykonuje zadanie nałożone na niego przez ustrojodawcę, którego treści sam nie jest władny redefiniować.

Wybór i objęcie urzędu

Sam wybór na urząd sędziego ma charakter indywidualny i jest dokonany już w momencie przyjęcia uchwały o wyborze. Uchwała ta nie jest jednak źródłem prawa. Tworzy węzeł prawny jedynie między osobą wybraną a Sejmem. Jakiekolwiek obowiązki innych organów wobec niej, jeśli już istnieją, to nie wynikają z uchwały, ale wyłącznie z aktów prawa powszechnie obowiązującego. Konia z rzędem jednak temu, kto potrafi je jednoznacznie wskazać.

Wybór na urząd sędziego nie jest natomiast równoznaczny z nawiązaniem stosunku służbowego, a więc prawnym i faktycznym objęciem tego urzędu. To jest bowiem powiązane ze złożeniem ślubowania wobec Prezydenta RP. Tu nie ma co spekulować, tego trzeba przestrzegać. To nie poglądy doktryny. O tym mówi twarde prawo – art. 5 ustawy o statusie sędziów TK. A nie każdy wybrany przez Sejm sędzia TK musi nawiązać stosunek służbowy i objąć urząd. Prawdziwość tej tezy potwierdza z kolei nie tylko prawna rola instytucji ślubowania, ale również możliwość odmowy jego złożenia, którego efektem jest zrzeczenie się urzędu (z mocy prawa, jeszcze przed objęciem).

Od momentu objęcia urzędu sędzia TK działa jako członek organu władzy sądowniczej, w tym m.in. wydaje orzeczenia, które zgodnie z Konstytucją mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne (art. 190 ust. 1). To tworzy ostateczną blokadę w procesie możliwości decydowania przez Sejm o losie zawodowym sędziego TK, a jakiekolwiek wydawanie na tym etapie uchwał odwołujących sędziego czy unieważniających wybór jest jednoznaczną ingerencją Sejmu w niezależność władzy sądowniczej, a więc stanowi naruszenie podziału i równowagi władz.

Działanie takie jest też niezgodne z wynikającą z zasady demokratycznego państwa prawnego (art. 2 Konstytucji) zasadą pewności prawa i bezpieczeństwa prawnego. Wprowadza bowiem niepewność wiedzy o kształcie i składzie osobowym organu, a także podaje w wątpliwość skutki jego działań, które to skutki są określone konstytucyjne i również nie mogą być zmienione, zmodyfikowane czy uchylone aktem podkonstytucyjnym. Niezależnie od tego, czy akt ten ma charakter krajowy czy międzynarodowy. Ewentualna procedura w tym zakresie musiałaby być również określona w Konstytucji. W obecnym stanie prawnym nie ma możliwości zanegowania orzeczeń TK. Po opublikowaniu w odpowiednim dzienniku urzędowym wywierają nieodwracalny skutek w systemie prawa i są jego trwałą częścią.

Czytaj więcej

Tomasz Pietryga: Czekając na sędziowskiego Robespierre'a po rządach PiS

Orzecznictwo (starego) Trybunału

W tak ukształtowanym stanie prawnym wszelkie uchwały Sejmu uchylające wybór sędziego TK, stwierdzające jego nieważność czy w inny sposób go podważające będą pozbawione jakiejkolwiek mocy prawnej. I to nawet nie tyle z powodu naruszenia nimi wielu standardów Konstytucji, ile przede wszystkim ze względu na ich istotę prawną. Będą warte tyle co kartka papieru, na której są wydrukowane. Nie wywołają żadnych skutków prawnych ani faktycznych. Dokładnie jakby Sejm uchwałą unieważnił czyjeś małżeństwo.

Adam Bodnar, działając jako Rzecznik Praw Obywatelskich, w swoim stanowisku w sprawie o sygn. U 8/15 odnośnie do uchwał z 25 listopada 2015 r. o stwierdzeniu braku mocy prawnej uchwał w sprawie wyboru sędziów TK pisał, że „przedstawiają jedynie polityczne stanowisko Sejmu i zawierają niewiążące wezwanie Prezydenta Rzeczypospolitej do określonego zachowania” (stanowisko RPO w sprawie o sygn. U 8/15). Tak samo w uzasadnieniu wyroku TK z 3 grudnia 2015 r., sygn. K 34/15 i w postanowienia TK z 7 stycznia 2016 r., sygn. U 8/15 czytamy, że „Należy je [uchwały o stwierdzeniu braku mocy prawnej – MM] traktować jako akty prawne o charakterze wewnętrznym, mające cechy częściowo oświadczenia, częściowo zaś rezolucji. (…) Nie są rozstrzygnięciami o charakterze konkretnym i indywidualnym w ramach tzw. funkcji kreacyjnej Sejmu, polegającej na obsadzaniu bądź zwalnianiu przewidzianych prawem stanowisk i funkcji publicznych. W tym sensie są one kategorialnie różne od uchwał Sejmu w sprawie wyboru sędziego Trybunału, przez które Sejm realizuje m.in. swoją kompetencję określoną w art. 194 ust. 1 Konstytucji”.

Tu przypomnę, że dotyczyło to dużo mniej skomplikowanej sytuacji prawnej, bo osoby wskazane w tych uchwałach jeszcze nie złożyły ślubowania i nie objęły urzędu. Dziś jesteśmy przysłowiowe siedem mil dalej – wszyscy obecni sędziowie TK orzekają od wielu lat.

Czytaj więcej

KRS staje w obronie nieusuwalności sędziów. W tym neo-sędziów

Koperta zaadresowana do sędziego Muszyńskiego

Co ciekawe, te niuanse widział poprzedni Prezes Trybunału, Andrzej Rzepliński, który mimo odmiennego stanowiska i oczekiwań co do składu osobowego TK przyjął sędziów wybranych przez Sejm VIII kadencji 2 grudnia 2015 r. Potwierdza to posiadany przeze mnie sędziowski dekret sygnowany jego nazwiskiem. Adresatem jest „Pan Mariusz Muszyński, Sędzia TK”.

Nie przyjął natomiast osób wybranych przez Sejm, które nie złożyły ślubowania wobec Prezydenta. Rozumiał różnicę między aktem wyboru a objęciem urzędu przez sędziego. W wyroku TK sygn. K 34/15 czytamy, że „Ślubowanie składane wobec Prezydenta (…) nie stanowi wyłącznie podniosłej uroczystości o charakterze symbolicznym (...). Wydarzenie to pełni dwie istotne funkcje. Po pierwsze, jest publicznym przyrzeczeniem sędziego zachowania się zgodnie z rotą składanego ślubowania. W ten sposób sędzia deklaruje osobistą odpowiedzialność za bezstronne i staranne wykonywanie swoich obowiązków zgodnie z własnym sumieniem oraz poszanowaniem godności sprawowanego urzędu.

Po drugie, złożenie ślubowania pozwala sędziemu rozpocząć urzędowanie, czyli wykonywanie powierzonego mu mandatu”. Jak pisałem wcześniej, od 2016 r. ma to swoje ustawowe, a więc powszechnie wiążące potwierdzenie. Z kolei status Prezydenta jako strażnika Konstytucji (art. 126 ust. 2) daje ślubowaniu podmiotowe umocowanie konstytucyjne. Zresztą trzeba oddać prawdę także osobom wybranym 8 października 2015 r., że nie stawiły się w Trybunale bez złożenia ślubowania.

Sam fakt, że ówczesny Prezes nie włączał do składów orzeczniczych sędziów przyjętych do TK, był efektem ogniskowania sporu o Trybunał w płaszczyźnie kolejności podejmowania działań orzeczniczych, a nie wyboru. W tej kwestii, a nie o anulowanie wyboru toczył się również dialog z Komisją Europejską. Odzwierciedleniem sytuacji było umieszczenie w 2016 r. na stronie internetowej Trybunału jako jego sędziów osiemnastu osób, z czego dwunastu jako sędziów czynnych, trzech jako czekających na podjęcie urzędowania i trzech jako oczekujących na ślubowanie.

Czytaj więcej

Prezydent „udrażnia” Sąd Najwyższy. Projekt chwilowo zablokowany

***

Puenta jest następująca: tego typu uchwały Sejm może sobie przyjmować nawet trzy razy dziennie. Nie wywoła nimi żadnego skutku. Wybór został przeprowadzony, urząd objęty. Taka uchwała nie spowoduje opróżnienia zajętego już urzędu, nie zmusi sędziego do rezygnacji, ani nie zobowiąże do działania żadnego innego organu państwa. Nie przywróci też rzekomo naruszonej praworządności, a wręcz sama takie naruszenie stworzy. Wywoła jedynie kolejny poziom chaosu w systemie ustroju organów państwa i zbuduje podstawę dla korekt personalnych w TK po każdej zmianie układu sejmowego.

W tym bałaganie najsmutniejsza jest natomiast prawna ignorancja piewców tych koncepcji, wśród których są profesorowie, sędziowie i adwokaci.

Autor jest profesorem UKSW, sędzią Trybunału Konstytucyjnego

Czytaj więcej

Małgorzata Manowska, I prezes SN: Nie poddam się żadnej weryfikacji

Naprawdę nie mam zwyczaju dyskutować na poziomie prawniczej ignorancji. Ani to honor, ani przyjemność. W polskim dyskursie normą stały się już jednak opinie, których jakość merytoryczna przeraża. Dlatego parafrazując lokalnego klasyka – nie chcę, ale czasem muszę.

Na zderzenie z Konstytucją

Pozostało 98% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie Prawne
Paweł Rochowicz: Gospodarka w sądach, głupcze!
Opinie Prawne
Marek Isański: Inaczej o wyroku NSA w sprawie „wyborów kopertowych”
Opinie Prawne
Ewa Łętowska o sprawie Romanowskiego. Mieszanie prawa z polityką
Opinie Prawne
Marek Kobylański: Dzieci giną, czekając na odpowiednie standardy
Opinie Prawne
Mikołaj Kozak: „Kompromitacja” prokuratury? Romanowskiemu się „upiekło”?