W Ministerstwie Sprawiedliwości przygotowywane są zmiany w katalogu kar przewidzianych w kodeksie karnym. Najkrótszą z nich ma być tydzień w więzieniu. Czy taka krótka kara ma szansę spełnić cel wychowawczy i naprawczy?

Maciej Małolepszy (Uniwersytet Europejski Viadrina we Frankfurcie nad Odrą): Uważam, że w większości przypadków nie. Krótkoterminowa kara, szczególnie tak krótka, ma więcej wad niż zalet. Oznacza stygmatyzację skazanego, możliwość utraty pracy, stwarza możliwość nawiązania kontaktów z przestępcami, wreszcie skazany na nią może wyrobić sobie pogląd, że pobyt w więzieniu wcale nie jest taki straszny.

Wiąże się też z wieloma obowiązkami dla administracji więziennej.

Oczywiście. Przecież skazanego stawiającego się do więzienia trzeba do niego formalnie przyjąć. A to wymaga klasyfikacji do odpowiedniej celi, przebadania, przydzielenia do więziennych zajęć, wyposażenia w podstawowe rzeczy itd.

Może jednak mimo tych wad, o których pan mówi, taka krótka kara może zadziałać na wielu sprawców wychowawczo. Bo choć na krótko, to jest szansa, że trafią do więzienia.

Mam spore wątpliwości, czy tak krótka kara może faktycznie zadziałać wychowawczo. Planując takie zmiany, Ministerstwo Sprawiedliwości idzie w złym kierunku. Przestępczość przecież spada, konsekwentnie z roku na rok. Największy spadek odnotowano w 2014 r . Powinniśmy iść w przeciwną stronę. Jak najszerzej wykorzystywać kary wolnościowe. Cały czas mamy przecież zbyt dużo ludzi w więzieniach, zwłaszcza w skali europejskiej. A reasumując: przy ocenie pomysłu musimy zawsze ważyć jego wady i zalety. Tych pierwszych w tym przypadku według mnie jest więcej.

Najkrótsza kara dziś wynosi miesiąc. To też krótko. Tyle wystarczy?

W wyjątkowych przypadkach tak. Sądy, mając tego świadomość, rzadko orzekają taką krótkoterminową karę. Przez miesiąc trudno przeprowadzić jakikolwiek proces resocjalizacyjny. A o to w karze pozbawienia wolności chodzi.

Mówi się też o wprowadzeniu bezwzględnego dożywocia. Słusznie?

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Tu jest jeszcze większy problem. Nie znam szczegółów, ale rozumiem, że chodzi o wyeliminowanie możliwości warunkowego przedterminowego zwolnienia przy tej najsurowszej z kar. Moim zdaniem to sprzeczne z art. 40 konstytucji i art. 3 europejskiej konwencji praw człowieka. Według nich nie możemy nawet najgorszemu przestępcy odbierać nadziei na powrót do społeczeństwa. To byłoby nieludzkie. A to, czy taka osoba rzeczywiście powróci do społeczeństwa, to już zupełnie inna sprawa – szansę powinna mieć.

A wydłużenie kary terminowej pozbawienia wolności do 30 lat?

Takie zaostrzenie wpisuje się w całość najnowszych propozycji. Chodzi głównie o szersze stosowanie kary pozbawienia wolności. A my przecież mamy karę 25 lat więzienia i kary do 15 lat pozbawienia wolności. W Niemczech np. nie ma kary 25 lat, jest tylko dożywocie i kara terminowa do 15 lat pozbawienia wolności. Niewątpliwie chodzi o to, by sądy stosowały surowsze kary. Tylko czy ustawodawca powinien je do tego zmuszać?

Może takie surowsze kary przestraszą potencjalnych przestępców?

Surowość kary nie jest jedynym elementem odstraszającym od popełnienia przestępstwa. Samo zaostrzenie nie przyniesie spadku przestępczości. Surowość jest tylko jednym z elementów. Drugi to wykrywalność przestępstw, trzeci – model wykonywania kary.

Są ważniejsze rzeczy, jakimi powinien się teraz zająć minister sprawiedliwości?

Oczywiście. Na przykład udoskonalić model wykonywania kary grzywny, ograniczenia wolności. Tak, by w przyszłości stały się one dominujące.