Na ciałach ofiar katastrofy smoleńskiej nie znaleziono obrażeń, które wskazywałyby na wybuch – głosi fragment opinii międzynarodowego zespołu biegłych, zamówionej przez Prokuraturę Krajową, do której dotarli dziennikarze. Opinia rozjeżdża się z tezami stawianymi niemal od momentu katastrofy przez Antoniego Macierewicza, a następnie przez kierowaną przez niego podkomisję smoleńską, która przedstawiła w ostatnich latach szereg hipotez wskazujących, że na pokładzie tupolewa doszło do wybuchu.

Prokuratura Krajowa już na drugi dzień próbowała łagodzić tę opinię, zaznaczając, że śledztwo jest w toku, wszystkie wersje wydarzeń w dalszym ciągu są brane pod uwagę, a sama opinia jest niepełna i niejasna w niektórych miejscach, bo „w oparciu jedynie o dostępne dane medyczno-sądowe nie ma możliwości dokonania ustaleń o charakterze rekonstrukcyjnym”. Widać jednak coraz wyraźniej, że ustalenia podkomisji smoleńskiej i Prokuratury Krajowej nie przecinają się. Co więcej, wyciek fragmentu opinii może wskazywać na chęć prokuratorów do zamknięcia wątku śledztwa dotyczącego wybuchu.

Czytaj więcej

Międzynarodowi biegli: brak śladów wybuchu w Smoleńsku. Raport znają nieliczni

Warto przypomnieć, że zespół śledczy nr 1 powstał w Prokuraturze Krajowej zaraz po wygranych wyborach, a jego działalność była traktowana priorytetowo. Mimo oczekiwań, nie był w stanie potwierdzić hipotez Antoniego Macierewicza, stawianych kiedy PiS był jeszcze w opozycji i nie miał wpływu na działanie prokuratury. Po wyborach otwarte szuflady i dostęp do pełnego aparatu państwa mogłyby doprowadzić do wiążących ustaleń w tej sprawie. Mimo rozbudzonych oczekiwań nie udało się.

W 2020 roku na zlecenie śledczych powołano szesnastu biegłych, cenionych na świecie specjalistów z różnych krajów, „w celu przeprowadzenia oględzin i otwarcia ekshumowanych zwłok 83 ofiar katastrofy, analizy dokumentacji medycznej wszystkich ofiar i wydania opinii wstępnych, uzupełniających oraz opinii końcowej”. Miało to być kluczowe dla sprawy i zweryfikowania wątku wybuchu. Międzynarodowi biegli, wybitni światowi specjaliści, mieli też gwarantować rzetelność ocen, dalekich od politycznej presji. I tak też się stało. Opinia trafiła do prokuratury we wrześniu, teraz jej fragmenty ujrzały światło dzienne. Wyciek potwierdza fakt, że Macierewiczowi i prokuratorom nigdy nie było po drodze. Śledczy, mimo presji, od samego początku trzymali się z dala od ustaleń podkomisji i jej tez. A ich śledztwo było odporne na pojawiające się od czasu do czasu rewelacje.

Nie oznacza to jednak , że śledztwo w sprawie katastrofy TU-154 się zakończy

Działali zgodnie z przyjętymi procedurami i zasadami sztuki, a podkomisja smoleńska była organem politycznym, z grupą ekspertów często dość przypadkowych, a nawet miejscami o wątpliwej reputacji, powołanych w politycznym trybie. Prokuratura nie czerpała z hipotez podkomisji, ale nie dawała się też politycznie wykorzystywać jako nosiciel jej ustaleń.

Nie oznacza to jednak , że śledztwo w sprawie katastrofy TU-154 się zakończy. W ubiegłym miesiącu Sąd Okręgowy w Warszawie wydał postanowienie o tymczasowym aresztowaniu trzech kontrolerów lotu. Śledczy uzasadniali swoje zarzuty tym, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że swoimi działaniami umyślnie doprowadzili do katastrofy, w której zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński z małżonką. Warto przy tym zaznaczyć, że prokuratura, stawiając Rosjanom zarzuty, we wniosku do sądu przedstawiła swoje ustalenia, w których ani słowem nie wspomniała o wybuchu.