W projekcie ustawy nie ma definicji „pornografii”. To pewnie w trosce o to, by dzieci nie miały dostępu do treści pornograficznych w Dzienniku Ustaw. A szkoda. Mogłoby być ciekawe, jakie rząd ma wyobrażenie na ten temat. Tyle że ktoś mógłby się spytać, skąd je ma. I może się trochę jednak wstydzili na Radzie Ministrów o tym rozmawiać? Będzie za to możliwość zgłaszania stron do zablokowania przez „osoby fizyczne, osoby prawne i jednostki organizacyjne nieposiadające osobowości prawnej”. Aktywiści klimatyczni ostatnio są już mniej popularni. Szkoda byłoby ich aktywizmu nie spożytkować w równie doniosłym obszarze.

Czytaj więcej

Zakaz pornografii dla młodych i smartfonów w szkołach. Rząd przyjął projekty ustaw

Dostęp do stron pornograficznych mogą ograniczyć rodzice

Nie ma pieniędzy na asystencję osobistą – czyli świadczenia dla osób opiekujących się niepełnosprawnymi dziećmi, nie ma na różne świadczenia medyczne dla dzieci chorych. I nagle ktoś przejął się tym, że oglądają one pornografię? No chyba jednak nie.

Badania pokazują, że tylko 18 proc. dzieci i nastolatków w wieku 11–18 lat co najmniej raz w tygodniu ma kontakt z materiałami pornograficznymi. Można powiedzieć, że aż, a nie tylko.  Ale jak ja chodziłem do podstawówki, to 100 proc. chłopców go miało.

Czytaj więcej

Robert Gwiazdowski: W sprawie KRS od siedmiu lat nie zmieniłem zdania

Przecież dostęp do stron porno łatwo mogą ograniczyć małoletnim rodzice. Z poziomu telefonu czy laptopa, które im kupują. To nie jest żaden problem. Co ciekawe, projekt przewiduje, że  „weryfikacja wieku dokonana przy pierwszym uzyskaniu przez usługobiorcę dostępu do danej usługi świadczonej drogą elektroniczną przed wejściem w życie ustawy zachowuje ważność, o ile została dokonana zgodnie z jej przepisami”. Starsi nieco koledzy będą mogli ustawiać dostęp młodszym. Tak jak dotąd kupowali im piwo. Albo fajki.

Służbom specjalnym przyda się wiedza, kto wchodzi na strony pornograficzne

Więc o co chodzi? Chodzi raczej nie o to, by dzieci nie miały dostępu do pornografii, tylko o to, żeby rząd wiedział, kto z dorosłych go ma. Zgodnie z rządowym projektem „mechanizmem weryfikacji wieku jest w szczególności wykorzystanie elektronicznego poświadczenia atrybutu potwierdzającego wiek, udostępnianego w ramach europejskiego portfela tożsamości cyfrowej”. Służbom specjalnym to się może przydać. Oczywiście nie przyda im się ta wiedza o wszystkich, ani nawet o 18 proc. spośród nich. Ale tak z 1,8 proc. z tych, o których służby chciałyby wiedzieć jak najwięcej. Taka wiedza o tym, co ogląda jakiś prezes spółki Skarbu Państwa albo jakiś sędzia, który ma orzekać w sprawie jakiegoś aresztu z pewnością może się przydać. A dokładniej, to by się przydała, gdyby weryfikacja była skuteczna. Ale nie będzie.

Czytaj więcej

Robert Gwiazdowski: Pan prokurator ma rację, mamy w Polsce demokrację

Prezes UKE ma prowadzić rejestr stron, które nie stosują właściwej weryfikacji wieku. Będą one musiały być blokowane przez dostawców internetu. Rejestr nie będzie jednak dostępny publicznie. Po to, by nie dostarczać użytkownikom gotowej listy stron z treściami pornograficznymi.

Tylko że blokady nie obejmą komunikatorów, które przecież też mogą być nośnikami pornografii. I jest cały darknet, gdzie można wchodzić na różne strony anonimowo.

Autor jest adwokatem i doradcą podatkowym, profesorem Uczelni Łazarskiego