Wkrótce kolejny Krajowy Zjazd Adwokatury. Dobrze byłoby, aby zjazd ten, obradując dziewięćdziesiąt pięć lat po powołaniu adwokatury polskiej dekretem Naczelnika Państwa, zwrócił społeczną uwagę na istotną rolę palestry jako jednego z filarów wymiaru sprawiedliwości, na zaniechanie urealnienia stawek wynagrodzenia za czynności adwokackie przez ministra sprawiedliwości i na potrzebę wprowadzenia przymusu adwokacko-radcowskiego w sądownictwie powszechnym i administracyjnym. I ważne, aby adwokatura przemówiła w tych, i wszystkich innych istotnych sprawach jednym głosem. Aby tak się stało, warto zapomnieć o środowiskowych rozbieżnościach i nie ulegać nawoływaniom tych, którzy chcą widzieć konflikty na potrzeby swoich doraźnych interesów.

Kampania wyborcza w warszawskiej izbie adwokackiej ujawniła znane dotąd bardziej w polityce, niż w życiu samorządowym skłonności do populizmu. W dyskusji nie brakowało demagogii i wypowiedzi pozbawionych treści. Niepokoi, że na potrzeby kampanii wyborczej dzielono adwokatów na prawdziwych i mniej prawdziwych, tych od ludzi i tych od biznesu oraz wskazywano na rzekome konflikty tam, gdzie ich faktycznie nie ma, jak np. nie istniejący dziś spór pomiędzy izbą warszawską i małymi izbami.

Równie potrzebne są i adwokackie usługi dla ludności, i profesjonalna obsługa gospodarki. Wykonywanie zawodu w taki czy inny sposób ani nie uprawnia do przywilejów ani nie degraduje. Wszyscy jesteśmy adwokaturą i zasługujemy na to samo.

Z kolei odgrzewanie sporu pomiędzy największą izbą w Polsce i małymi izbami nie służy adwokaturze. Dzisiaj po prostu nie ma się o co spierać. Praca władz izby adwokackiej to przede wszystkim bieżące administrowanie i zarządzanie. Aby sprawnie i skutecznie zarządzać, potrzebna jest wolna od emocji, systematyczna, nieefektowna biurokratyczna praca. Może małymi izbami zarządzać łatwiej, dużymi trudniej, ale w obu przypadkach tak samo liczy się sprawność i efektywność.

Doświadczenia ostatnich dwudziestu lat prowadzą do wniosku, że w izbie warszawskiej pojawiają się wyzwania, które nieuchronnie później ujawniają się w mniejszych izbach np. organizacja szkolenia i sprawdzania wiedzy dużych grup aplikantów i ustalenie statusu egzaminowanych aplikantów. Izby te mogą korzystać z doświadczeń „warszawskiego poligonu", a izba warszawska może czerpać z doświadczeń izb mniejszych w zakresie środowiskowych działań integracyjnych. Za przykład dobrej współpracy międzyizbowej z poszanowaniem ich preferencji służyć może przygotowanie projektu nowego Prawa o adwokaturze.

Adwokatura bardzo potrzebuje dobrej współpracy między izbami. Dlatego nie czas teraz na wywoływanie środowiskowych wojen, dzielenie i wypominanie urazów. Potrzebni są pogodni konstruktorzy. Skoro środowisko adwokackie jest zróżnicowane, trzeba poszukiwać tego, co łączy, aby za pięć lat z dumą obchodzić stulecie nowoczesnej adwokatury polskiej.

Autor jest wspólnikiem zarządzającym w kancelarii Drzewiecki, Tomaszek i Wspólnicy.