Polityka europejska Donalda Tuska polega na odnoszeniu symbolicznych triumfów. Ale jeśli chodzi o zmiany systemowe w Unii, Polska od dawna nie jest w stanie wywalczyć niczego konkretnego. Podobnie jest tym razem. Ale publicystyczni adwokaci rządu Platformy od poniedziałkowego wieczora prześcigają się w udowadnianiu, że w sumie premier Tusk wywalczył na ostatnim szczycie całkiem sporo, a liczenie na coś więcej było zwykłą naiwnością.
Czyżby? Przecież dyplomatyczna szarża Radosława Sikorskiego w Berlinie sprzed półtora miesiąca miała zapewnić nam tak silne poparcie Niemców, że ci mieli przekonać Nicolasa Sarkozy'ego, aby nie blokował uczestnictwa Polski w szczytach strefy euro.