Reklama

Toast za Borysa Jelcyna

Czy jakikolwiek kraj na świecie przy okazji wielkiej imprezy sportowej wydałby zgodę na demonstrację czy pochód jednej tylko nacji z okazji jej święta narodowego? - pyta publicysta
Piotr Semka

Piotr Semka

Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompala Waldemar Kompala

Co rusz jakieś nowe wydarzenie psuje nam spokojne oczekiwanie na Euro 2012. Wpierw czołowi niemieccy politycy bez żadnej konsultacji z polskim rządem zapowiedzieli bojkot ukraińskiej części mistrzostw. Rzecz nieco zaskakująca, jeśli uznać, że Berlin i Warszawę łączyć mają specjalne relacje. Potem ktoś w BBC uznał za stosowne postraszyć brytyjskich kibiców wizją Polski jako raju antysemitów i miejsca, skąd można wrócić w trumnie.

Wszystko to powoduje ogromne zdenerwowanie Polaków. Przeczulenie? Być może. Brak pewności siebie? Na pewno. Ale także troska o to, aby impreza, która będzie mieć wpływ na wizerunek Polski w oczach milionów ludzi na świecie, nie kojarzyła się z żadną awanturą i by jak najwięcej gości przybyło do nas na mistrzostwa.

Pozostało jeszcze 81% artykułu

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama