Reklama

Bóg na ostrzach sowieckich bagnetów

Zaprośmy Putina na rocznicę wyzwolenia Oświęcimia. Rosjanie mieli wielki wkład w zatrzymanie potwornej machiny udręki, jaką były niemieckie obozy koncentracyjne – pisze publicysta.

Aktualizacja: 20.01.2015 07:50 Publikacja: 20.01.2015 01:00

Bóg na ostrzach sowieckich bagnetów

Foto: Fotorzepa/Roman Bosiacki

Podczas II wojny światowej Polska stała się olbrzymim polem śmierci. Liczbę ofiar polskich obywateli ocenia się na 6,2 mln. Niektórzy uczeni, jak kilka lat temu zmarły prof. Paweł Wieczorkiewicz, twierdzą, że dane te są wyraźnie zaniżone. Wynika z nich, że przeciętnie każdego dnia wojny agresorzy zabijali 3 tys. naszych braci i współbraci. Według opracowań historyków Instytutu Pamięci Narodowej ponad 90 proc. szacowanych strat ludzkich spowodowali Niemcy, resztę Sowieci i Ukraińcy.

Plan unicestwienia Polski

W planach niemieckich uzgodnionych w pakcie Ribbentrop-Mołotow z Sowietami Polska miała zniknąć z mapy. Dlatego po klęsce wrześniowej okupanci przeprowadzili operację mordu elit. Po stronie niemieckiej z miast i miasteczek zachodniej Polski hitlerowcy wygarnęli z domów i rozstrzelali na przełomie 1939 i 1940 r. od 60 do 100 tys. lokalnie znaczących mężczyzn.

Sowieckie kierownictwo ze Stalinem na czele podpisało wyrok na ponad 20 tys. wyselekcjonowanych polskich jeńców. Tę zbrodnię symbolizuje Katyń. Innym sposobem likwidacji Polski były masowe wywózki na Sybir.

Polityka rosyjska uległa zmianie po napaści Niemiec na ZSSR. Staliśmy się potrzebni do walki z Niemcami. Gdy Sowieci zaczęli zwyciężać, zwasalizowana i okrojona, ale jednak formalnie istniejąca Polska miała być w ich planach głównym trofeum wojennym. I tak się stało po wspólnym porozumieniu ze Stanami Zjednoczonymi i Wielką Brytanią.

W trakcie prawie sześcioletniej okupacji Niemcy z żelazną konsekwencją realizowały plan unicestwienia Polski. Na naszych terenach powstały dziesiątki obozów koncentracyjnych i setki żydowskich gett. To były miejsca zagłady. Pleszew, Bydgoszcz, Forty w Poznaniu, Bełżec, Sobibór, Treblinka, Majdanek, getto warszawskie, KL Warschau (Gęsiówka), Ponary, niezliczone doły kopane przez rozstrzeliwane ofiary, głód, łapanki i wywózki do obozów w Rzeszy – to nasza męczeńska spuścizna. Ale symbolem niemieckiego nazistowskiego bestialstwa w Polsce są słowa Oświęcim-Brzezinka, Auschwitz-Birkenau.

Reklama
Reklama

Nieprzyjaciele naszego kraju i ignoranci próbują tę wymowę zamazać i zafałszować na korzyść Niemców, mówiąc o „polskich obozach koncentracyjnych". Ale Oświęcim to niezmywalne piętno na niemieckiej historii. Więcej – to piętno na człowieczeństwie, na naszej moralnej kondycji. Zofia Nałkowska pisała: „ludzie ludziom zgotowali ten los".

Przewaga dobra nad złem

Organizator wrocławskich pielgrzymek na Jasną Górę ks. Stanisław Orzechowski w kazaniu dla pątników opowiedział rozmowę z b. więźniarką Oświęcimia. Spytała: „ojcze, gdzie był wtedy Bóg?" Ksiądz mówił, że nie umiał i ciągle nie umie odpowiedzieć na to pytanie. Poszedłem do niego z odpowiedzią: „wtedy, gdy gazowano, głodzono i maltretowano dziesiątki i setki tysięcy więźniów, Bóg był u wylotu luf sowieckich pepesz i na ostrzach ich bagnetów".

Wyzwolenie obozu przez Armię Czerwoną przyszło 27 stycznia 1945 r. Przyszło dla umierających z głodu pozostawionych w barakach, dla ludzkich szkieletów. Milion zamordowano. Rosjanie uratowali garstkę. Ale ich wkład w pokonanie Niemców najbardziej przyczynił się do zatrzymania potwornej machiny udręki i niszczenia, jaką były niemieckie obozy koncentracyjne, w szczególności Oświęcim.

Za tydzień przypada 70. rocznica jego wyzwolenia, daty, która stała się nowożytnym znakiem przewagi dobra nad złem. I przypomnieniem żydowskiej i polskiej narodowej tragedii, cierpień tysięcy Cyganów i innych Europejczyków.

Na uroczystości związane z tą okrągłą rocznicą polskie władze winny zaprosić oficjalnych gości z całej Europy, przedstawicieli narodów biorących udział w wojnie po jednej i po drugiej stronie.

Niezależnie od słusznych oskarżeń za niemiecko-sowiecką zmówioną napaść na Polskę w 1939 r. prezydent Rosji, spadkobierczyni państwa, którego żołnierze wyzwalali Oświęcim, winien zostać przez Polskę  z należytym uszanowaniem zaproszony na te obchody. Żadne obecne polityczne spory, żadne akty i zarzuty nie będą usprawiedliwieniem naszej małostkowości, gdybyśmy nie wysłali zaproszenia do Władimira Putina. Tego od nas wszystkich wymaga pamięć o tamtej straszliwej przeszłości i nadzieja na lepszą przyszłość.

Reklama
Reklama

Autor jest fizykiem i publicystą. W PRL działał w opozycji antykomunistycznej, w 1982 r. założył Solidarność Walczącą – radykalną podziemną organizację niepodległościową

Opinie polityczno - społeczne
Piotr Pałka: Polska 2050 wybrała przewodniczącą już w pierwszej turze
Opinie polityczno - społeczne
Dr hab. Krzysztof Wasilewski: Jak Donald Trump kreuje rzeczywistość za pomocą memów
Opinie polityczno - społeczne
Jan Zielonka: Donald Trump w Davos jak w kabarecie Olgi Lipińskiej
Opinie polityczno - społeczne
Janusz Lewandowski: Zbigniew Ziobro z Viktorem Orbánem niszczą tysiącletnie braterstwo Polski i Węgier
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Rada Pokoju Donalda Trumpa, czyli Karol Nawrocki w krainie czarów
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama